Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv » "SKLW informuje, że Piotr Staruchowicz i Kuba Rzeźniczak w dniu dzisiejszym się spotkali i wyjaśnili wszystkie nieporozumienia. Obie strony stwierdziły, że działały w afekcie - jeden za dużo powiedział, a drugi nie był w stanie się powstrzymać od czynu, który nie powinien mieć miejsca" - czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez Stowarzyszenie Kibiców Legii
Warszawa.
Przypomnijmy: Po sobotnim meczu (
Legia - Ruch 2:3 ») Rzeźniczak odpyskował lżącym go kibolom. Gdy po dwudziestu minutach wyszedł z drużyną na pomeczowe rozbieganie, został uderzony w twarz przez kibola - stadionowego zapiewajłę znanego jako "Staruch". Ochrona nie zatrzymała chuligana, który wyszedł klubowym tunelem.
"Dla wszystkich, którym dobro Legii Warszawa leży na sercu emocje w aktualnej sytuacji muszą być zrozumiałe. Stowarzyszenie wyraża satysfakcję z tego, ze zarówno dla piłkarza, jak i kibica dobro Legii stoi na pierwszym miejscu" - czytamy dalej.
Chuligana ukarano dopiero w poniedziałek. Wcześniej ukazało się krótkie
oświadczenie Legii >, w którym zapowiada zbadanie okoliczności "niedopuszczalnego zajścia". Bandytę, który pobił piłkarza klub, podobnie jak SKLW, nazywa "kibicem". Sam
Jakub Rzeźniczak > nie chciał po meczu komentować zajścia.
- Tego zachowania dopuścił się nie kibic, tylko przestępca. Ktoś, kto łamie prawo, bo prawo obowiązuje też na stadionie -
komentował Zbigniew Boniek » w programie Cafe Futbol.
W oświadczeniu wydanym po południu w poniedziałek klub przywrócił
zakaz stadionowy » nałożony na "Starucha".