W 3. serii spotkań piłkarze uraczyli kibiców ładnymi trafieniami. Wybór pięciu, naszym zdaniem, tych najbardziej efektownych, nie był wyborem łatwym. Wśród kandydatów znalazło się trzech zawodników, którzy w naszej lidze mają okazję prezentować swoje umiejętności dopiero od tego sezonu.
1. Mateusz Bartczak (Zagłębie Lubin) - będzie miał co opowiadać wnukom
W inauguracyjnym spotkaniu z Koroną, Bartczak wyręczył nieskutecznych kolegów z ataku i dał swojej drużynie punkt. W meczu z Czarnymi Koszulami jego bramka była ozdobą spotkania. Marne to pocieszenie, bo to poloniści po 90 minutach cieszyli się ze zwycięstwa. Trafienie przeciwko swojemu byłemu klubowi zapamięta jednak do końca życia i jak to się mówi - będzie miał co opowiadać wnukom.
2. Maciej Rybus (Legia Warszawa) - może to on odmieni Chinyamę?
Dzień przed spotkaniem ze Sląskiem pomocnik warszawskiej drużyny obchodził swoje 21. urodziny. To czy zdobywając gola lepszego prezentu nie mógł sobie sprawić rozstrzygać nie będziemy, ale pewne jest jedno - przez najbliższy tydzień Takesure Chinyama powinien uczyć się na treningach od młodego gracza, w którym momencie akcji podjąć decyzję o strzale, a kiedy można sobie pozwolić na przebiegnięcie z piłką jeszcze kilku metrów. W przeciwieństwie do Rybusa, Chinyama przy Oporowskiej miał sytuacji wiele, ale tak jak w spotkaniu z Cracovią był nieskuteczny.
3. Tomasz Wróbel (GKS Bełchatów) - oni pociągną ten wózek
Po odejściu kluczowych zawodników i nieobecności w składzie Dawida Nowaka oraz Mateusza Cetnarskiego niemal cały ciężar konstruowania ofensywnych akcji GKS-u spoczywa na barkach Tomasza Wróbla i Macieja Małkowskiego. To właśnie po akcji tego duetu bełchatowianie cieszyli się z drugiego gola w spotkaniu z Ruchem. Małkowski, nie pierwszy raz w tym meczu, świetnie odnalazł się na skrzydle i po zejściu do środka idealnie dograł do Wróbla. Najniższy zawodnik na boisku, pięknym "szczupakiem" nie dał Krzysztofowi Pilarzowi żadnych szans.
Atutem dobrych napastników jest to, że piłka szuka ich w polu karnym. Rudnevs rozegrał w barwach Lecha zbyt mało spotkań, żeby to stwierdzić, ale jedno jest pewne - Łotysz na pewno potrafi sam znaleźć futbolówkę w szesnastce. W meczu z Cracovią udowodnił to przy strzale na 3:0. Inna sprawa, że przy tej akcji ewidentnie zagapił się Paweł Sasin. A może Rudnevs potrafi być też niewidzialny?
5. Tomasz Kupisz (Jagiellonia Białystok) - dziewiczy gol z dystansu
To, że nowy zawodnik białostoczan potrafi grac w piłkę widać było już w Salonikach w meczu z Arisem. Dobra gra w Gdańsku nie powinna więc być zaskoczeniem. Z Lechią od pierwszych minut przejawiał ogromną ochotę do gry, a jego postawa okraszona została pięknym golem z ponad 25 metrów. Kupisz zwykłym skrzydłowym nie jest. Wielu piłkarzy grających na jego pozycji przez pełne 90 minut biega "przyklejona" do linii bocznej boiska. Były zawodnik Wigan szuka gry również w środku. Dzięki temu ma okazję do oddania strzału z dystansu. Wielkie brawa należą się tym bardziej, że jak przyznał sam piłkarz, taka sztuka do tej pory nigdy mu się nie udała.