Sport.pl

Fabiański: Boss nie będzie z nas zadowolony

borzech, PAP
08.08.2010 , aktualizacja: 08.08.2010 13:21
A A A Drukuj
Łukasz Fabiański i Arsene Wenger Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta Łukasz Fabiański i Arsene Wenger
W sobotę Łukasz Fabiański, były gracz Legii Warszawa, wrócił na stadion przy Łazienkowskiej, ale w barwach Arsenalu Londyn. Bramkarz zagrał pierwszą połowę towarzyskiego meczu, który Kanonierzy wygrali 6:5. Popełnił jednak kilka błędów. - Boss na pewno nie będzie zadowolony z naszej gry defensywnej - przyznał były gracz "Wojskowych". Trzy gole dla Legii zdobył młody obrońca Artur Jędrzejczyk.
SERWISY
Baw się z nami w Wygraj Ligę! Wygraj 20 000 zł. »

Fabiański puścił trzy bramki w spotkaniu, które było główną atrakcją ceremonii otwarcia nowego stadionu Legii. Bramkarz został bardzo ciepło przyjęty przez kibiców.

- Sam stadion robi super wrażenie. Niezwykle się cieszę, że dane mi było zagranie na uroczystości otwarcia tego obiektu, szczególnie w takiej atmosferze. To było wspaniałe przeżycie. Kiedy skandowano moje nazwisko, serce mocniej zabiło - mówił po meczu.

Arsenal zagrał bez swoich dwóch największych gwiazd: Cesca Fabregasa i Robina van Persiego. - Nie chciałbym mówić, że jest to ogromna strata, ale na pewno każdy ma świadomość, ile oni znaczą dla zespołu. Początek sezonu bez nich może być bardzo trudny. W naszym klubie jest jednak kilku piłkarzy, którzy mogą ich zastąpić - ocenił polski bramkarz.

Kibice nie mogli narzekać na brak goli, bo tych padło aż 11. Arsenal wygrał 6:5, chociaż przegrywał już 0:3. Trzy bramki dla Legii zdobył Artur Jędrzejczyk.

- Boss na pewno nie będzie zadowolony z naszej gry defensywnej, bo praktycznie każdą wrzutkę Legii "Jędza" wykorzystał. Rzadko się zdarza żeby prawy obrońca zdobył trzy bramki i nie najlepiej to o nas świadczy - przyznał Fabiański, którego w przerwie zmienił Szczęsny.

- W pierwszej połowie Legia narzuciła szybkie tempo, choć my również jako zespół źle rozpoczęliśmy to spotkanie. W drugiej części gry nasi rywale chyba opadli już z sił i potrafiliśmy to wykorzystać - dodał.

- Przy pierwszej i trzeciej bramce nie mogę mieć do siebie pretensji. Przy drugim golu źle wyszedłem do dośrodkowania. Rozmawiałem z sędzią, który powiedział mi, że zostałem przyblokowany. Jednak ja ruszyłem do piłki i w ostatnim momencie ktoś podstawił mi nogę. Nawet nie wiem, czy był to zawodnik z Legii czy Arsenalu. Ta sytuacja na pewno jednak kładzie pewien cień na mój występ - podkreślił.

Dla obydwu zespołów był to ostatni sprawdzian przed inauguracją ligowych rozgrywek. W piątek Legia zmierzy się z Polonią Warszawa, natomiast Kanonierzy rozpoczną sezon w niedzielę spotkaniem z Liverpoolem.

- Przez najbliższe dni musimy się mocno skoncentrować, żeby poprawić grę w defensywie. Nie ma znaczenia, czy gramy z Legią czy Liverpoolem. Takie błędy nie mogą się powtarzać - powiedział Fabiański.

Arsene Wenger nie zdradził jeszcze, kto będzie pierwszym bramkarzem Arsenalu w nowym sezonie. - Wydaje mi się, że w pewnym stopniu nasz trener już ma ustalony podstawowy skład. W najbliższych dniach jest jeszcze przerwa na zgrupowania reprezentacji i zobaczymy co po niej wyniknie i w jakiej formie zawodnicy wrócą do klubów - ocenił.

W sobotę angielska prasa poinformowała, że działacze Arsenalu gotowi są zapłacić Liverpoolowi 25 mln funtów za Jose Reinę. To oznaczałoby, że Fabiański znowu byłby tylko rezerwowym.

- Przez cały okres przygotowawczy można gdzieś przeczytać, że jakiś bramkarz przychodzi do Arsenalu i nie mam na to żadnego wpływu. Nie będę się do tego odnosił, bo moja rola polega tylko na ciężkiej pracy na boisku - podkreślił golkiper, który w poprzednim sezonie był ostro krytykowany w angielskiej prasie po kilku błędach.

- Po krytyce, która mnie spotkała w poprzednim sezonie, jestem już uodporniony na gorzkie słowa pod moim adresem. Myślę, że mam teraz "twardą skórę". Dobrze to zniosłem i skupiłem się na tym, żeby jak najlepiej przepracować okres przygotowawczy. Teraz z optymizmem patrzę w przyszłość - zapewnił.

W sobotnim meczu w obronie Arsenalu zagrał Laurent Koscielny, który ma polskie korzenie. Przy okazji meczu z Legią miał się z nim spotkać selekcjoner reprezentacji Polski Franciszek Smuda, aby namówić go do gry w biało-czerwonych barwach. Piłkarz zrezygnował jednak z rozmowy ze Smudą.

- Z Laurentem rozmawiałem przed meczem na ten temat i powiedział mi, że jeszcze sam nie wie czego chce. Wydaje mi się, że bardziej czeka na sygnał z Francji niż z Polski. Powiedział, że praktycznie nic nie łączy go z Polską, poza jego polskobrzmiącym nazwiskiem. Cały czas mówię do niego "Polak", ale nie wiem jaką podejmie decyzję - zakończył Fabiański.

Wszystko o meczu Legii z Arsenalem - znajdziesz na Sport.pl »


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Ekstraklasa - tabela

lpdrużynampkt.brzrp
1Śląsk Wrocław305647-311758
2Ruch Chorzów305544-281677
3Legia Warszawa305342-171587
4Lech Poznań305242-221578
5Korona Kielce304834-291398
6Polonia Warszawa304533-3213611
7Wisła Kraków304329-2612711
8Górnik Zabrze304236-3011910
9Zagłębie Lubin304036-4211712
10Jagiellonia Białystok303935-4511613
11Widzew Łódź303925-269129
12Podbeskidzie303526-399813
13Lechia Gdańsk303121-3071013
14GKS Bełchatów303134-3671013
15ŁKS Łódź302423-535916
16Cracovia302220-4141016

  • el. LM
  • el. L. Europy
  • spadek