Sport.pl

Prezes Legii: Limit błędów się wyczerpał

Rozmawiał Robert Błoński
09.06.2009 , aktualizacja: 09.06.2009 08:46
A A A Drukuj
Leszek Miklas i trener Jan Urban Fot. Kuba Atys / AG Leszek Miklas i trener Jan Urban
Nie wyobrażam sobie, by kolejny sezon był dla nas tak rozczarowujący jak ten ostatni, w którym nie zdobyliśmy nic - mówi Leszek Miklas prezes KP Legia Warszawa w rozmowie z Robertem Błońskim
SERWISY
Robert Błoński: Wicemistrzostwo Polski to powód do dumy dla prezesa Legii?

Leszek Miklas: Oczywiście, że nie. Gdybyśmy szanse na tytuł stracili pół roku temu, może teraz bym się cieszył, że więcej zdobyć się nie dało. Ale do mistrzostwa zabrakło jednej bramki - z Wisłą w Krakowie. Frustracja jest we mnie ogromna, niewiele mniejsza niż w 1997 roku, kiedy w osiem minut Legia straciła trzy gole z Widzewem i tytuł pojechał do Łodzi.

Dlaczego Legia nie wygrała ligi?

- Jesienią w 11 z 17 spotkań strzeliliśmy więcej niż jednego gola. Wiosną za to jedenaście występów kończyliśmy z zerem bądź jedną bramką. Graliśmy jak oddział saperów - każde zagrożenie powodowało strach o wynik. Grze Legii brakowało szybkości i dynamiki. Akcje kończyły się przeważnie 30 m od bramki rywali. Zawiódł środek pola. Iwański, Radović i Roger grali wiosną poniżej możliwości. Transfery Hiszpanów oraz Kumbeva i Rockiego nic nie dały drużynie. Na dobrą sprawę ja nawet nie wiem, jak grają Tito i Descarga, bo wiecznie leczyli urazy. O Aruabarrenie wiem, że bardzo dużo biega, ale jest nieskuteczny do bólu.

To co jeszcze robi w klubie odpowiedzialny za fatalne transfery dyrektor sportowy i trener od przygotowania fizycznego.

- Powiedziałem coś innego. Nasza gra była słaba i nieciekawa, bo nie stwarzaliśmy sytuacji. Jeśli zespół nie byłby przygotowany do sezonu, wiedziałbym o tym. W wielu meczach nasi piłkarze biegali więcej niż ci z finału Ligi Mistrzów. Ale drużynie brakowało jakości, dlatego straciła tyle punktów.

Co z tego, że Roger człapał po 12 km w meczu, jeśli był wolniejszy i mniej dynamiczny od rywali.

- Wyniki badań pokazują, że problem nie tkwił w przygotowaniu fizycznym, ale w psychice. Gdy przychodziła niemoc, zespół stawał. Od Lecha byliśmy lepsi fizycznie, ale nie umieliśmy strzelić drugiego gola. Na Wiśle zaczęliśmy zbyt asekuracyjnie, potem nie wykorzystaliśmy świetnych okazji. To nie szybkość pojedynczych zawodników była decydująca. Zaważyła szybkość rozgrywania akcji.

Kumbev, Rocki, Tito, Descarga, Aruabarrena kosztowali przez rok kilkaset tysięcy euro. Pieniądze zostały wyrzucone w błoto.

- Prawda. Ale to nie przez nich nie wygraliśmy ligi. Kumbev i Rocki nie byli sprowadzeni do podstawowej jedenastki. Rocki dawał drużynie, ile mógł, okazało się, że może niewiele. Kumbev grał w Groclinie więcej i lepiej niż w Legii. U nas brakowało mu pewności. O Hiszpanach mówiłem. W lidze straciliśmy 17 goli, niewiele ponad pół gola na mecz. Gra obronna drużyny była świetna. Zawiodła ofensywa.

Jak piłkarz trafia do Legii?

- Prezes, dyrektor sportowy, trener i przedstawiciele zarządu omawiają, na jakich pozycjach drużyna potrzebuje wzmocnień. Potem zastanawiamy się, jakimi środkami dysponujemy. W tym sezonie nikogo nie kupimy, jeśli kogoś nie sprzedamy. Nowy piłkarz może zarabiać tyle, ile jego poprzednik. Gdy znajdujemy kandydata, oglądamy materiały filmowe. Później dyrektor sportowy, skaut i asystenci Jana Urbana jeżdżą i oglądają zawodnika na żywo. Trener robi to rzadko. Nim jednak wydam decyzję o transferze, zawsze mam na biurku pismo Jana Urbana i Mirosława Trzeciaka o sensowności sprowadzenia tego piłkarza.

Czyli obaj zdecydowali o sprowadzeniu Hiszpanów?

- Znali ich świetnie. Descarga grał w Primera Division, a Trzeciak pracował z "Arru".

Jan Urban mówił w wywiadach, że tak naprawdę to chciał tylko Descargę.

- Musi wziąć odpowiedzialność za grę i ocenę wszystkich zawodników. Z punktu widzenia właścicieli wydawało się, że nie ma lepszego rynku, z którego można sprowadzać piłkarzy, niż Hiszpania. Panowie Urban i Trzeciak spędzili tam po kilkanaście lat. Ostateczny dowód na wyższość ligi hiszpańskiej nad polską dał nam Astiz. Rok temu sprowadziliśmy go z rezerw Osasuny i został gwiazdą ligi. Wydawało się, że teraz dyrektor z trenerem też się nie pomylą, że każdy Hiszpan, który zechce przyjść do Legii z I lub II ligi, będzie wzmocnieniem.

Czy dyrektor i trener wytłumaczyli się z tych transferów?

- Tak. Obaj pozostają na stanowiskach. Limit błędów się wyczerpał. Jeśli teraz sprowadzimy kogoś z zagranicy, będziemy chcieli wypożyczać go na rok i zapisać w kontrakcie opcję pierwokupu z konkretną kwotą transferową. Jeśli obcokrajowiec się zaaklimatyzuje i będzie dobry, kupimy go. Nie będziemy więcej brać zawodników, którzy tylko wydają się wzmocnieniami. Muszą nimi być, nawet kosztem liczebności drużyny. Mamy szeroką kadrę, ale brakuje jakości. Chcemy wymienić kilku "tanich" graczy na jednego-dwóch droższych, ale dobrych.

Dlaczego Mirosław Trzeciak zachował posadę?

- Bo jest w Legii dwa lata i nie wykonał tylko złych transferów. Pretensje można mieć o trzech Hiszpanów. Rockiego i Kumbeva znał cały sztab trenerski. Oni zdecydowali o sprowadzeniu ich do Legii. Za kadencji Mirka dokonaliśmy 19 transferów z klubu i do niego. Doszli Chinyama, Iwański, Giza, Astiz, Borysiuk i Rybus. Janczyka sprzedał za prawie trzy miliony euro. Podobnie Wawrzyniaka czy Fabiańskiego. Sprzedał wówczas zawodników niechcianych: Surmę, Burkhardta i Włodarczyka.

Podziel się

Ekstraklasa - tabela

lpdrużynampkt.brzrp
1Śląsk Wrocław305647-311758
2Ruch Chorzów305544-281677
3Legia Warszawa305342-171587
4Lech Poznań305242-221578
5Korona Kielce304834-291398
6Polonia Warszawa304533-3213611
7Wisła Kraków304329-2612711
8Górnik Zabrze304236-3011910
9Zagłębie Lubin304036-4211712
10Jagiellonia Białystok303935-4511613
11Widzew Łódź303925-269129
12Podbeskidzie303526-399813
13Lechia Gdańsk303121-3071013
14GKS Bełchatów303134-3671013
15ŁKS Łódź302423-535916
16Cracovia302220-4141016

  • el. LM
  • el. L. Europy
  • spadek