W ostatnim ligowym meczu Sporting zaprezentował się słabo, ale po samobójczej bramce wygrał 1:0. Miał sporą przewagę w posiadaniu piłki, ale na "ugryzienie" broniącego się całym zespołem Pacos brakowało mu pomysłu. Gdy tracił piłkę potrafił gubić się w obronie. Na dodatek kontuzji doznało dwóch kluczowych graczy - stoper Onyewu i pomocnik Rinaudo. Ich w czwartek nie zobaczymy.
Ostrożnie, przynajmniej na początku Aby awansować Legia musi strzelić gola. Trudno jednak przypuszczać, aby w Lizbonie od razu poszła z rywalem na wymianę ciosów. W rewanżu powinna zagrać tak samo
agresywnie jak w Warszawie, ale wysokie atakowanie rywala już od pierwszego gwizdka dobrym pomysłem nie będzie.
Sporting ma sporo atutów w ofensywie, ale potrafi je wykorzystać tylko wtedy, gdy pozostawi mu się sporo wolnego miejsca na własnej połowie. Mecz z Paco pokazał, że jest bezradny, gdy
umiejętnie zagęści się strefę między linią środkową boiska a własnym polem karnym.
Pressing już w okolicach szesnastki będzie kosztował legionistów sporo sił i prędzej czy później może skończyć się dla nich źle. Przynajmniej tak jak przy Łazienkowskiej, gdzie Legia w drugiej połowie w pewnym momencie zgasła.
Murawa na Alvalade jest w świetnym stanie i - w przeciwieństwie do tej w Warszawie - będzie sprzymierzeńcem portugalskiego zespołu, który w normalnych warunkach lepiej niż zawodnicy Skorży potrafi operować piłką. Wciągnięcie legionistów na własną połowę i wygranie małej gierki w tej strefie boiska może dać Sportingowi sporo przestrzeni do przeprowadzenia skutecznego ataku.
Wykorzystać szybkość Rybusa Jeżeli Legia będzie czekać na Sporting na własnej połowie, zmusi go do prowadzenia gry. Defensorzy z Lizbony będą wtedy ustawieni bardzo wysoko. Po odbiorze piłki warszawiacy mogą mieć okazje do zaskoczenia rywala
długimi podaniami na wolne pole do szybkiego Macieja Rybusa.
Alternatywą może być
rozegranie akcji przez potrafiącego utrzymać się przy piłce Danijela Ljuboję. Serb szukając gry na całej szerokości boiska (to widzieliśmy w ostatnim meczu przeciwko Górnikowi) absorbuje uwagę obrońców rywala, co daje więcej swobody Rybusowi, Żyrze lub często wchodzącemu na jego pozycję Januszowi Golowi. Niezbędne jest wysokie tempo przeprowadzania akcji, które uniemożliwi lizbończykom skuteczne zorganizowanie swoich szyków obronnych.
Szukać stałych fragmentów Zmuszona do rozgrywania piłki na połowie przeciwnika
Legia musi szukać stałych fragmentów. Przy nich Sporting czuje się niepewnie, traci w ten sposób mnóstwo bramek, a jego sytuacji przed czwartkowym rewanżem nie poprawia nieobecność mierzącego prawie dwa metry Onyewu. We własnym polu karnym musi natomiast
zwrócić uwagę na Carrico, który zagra w miejsce Onyewu lub Rinaudo. Portugalczyk po centrze z rzutu wolnego pokonał w Warszawie Kuciaka. W meczu z Paco, w podobnej sytuacji, maczał palce przy samobójczym golu rywala.