Dwa tygodnie temu do niemieckiego Kaiserslautern za dwa miliony euro wytransferowano defensywnego pomocnika Ariela Borysiuka. W poniedziałek 23-letni Rybus był w tureckim Belek, gdzie jedenasty klub ligi rosyjskiej przygotowuje się do sezonu. Przeszedł badania lekarskie i podpisał kontrakt do czerwca 2015 roku. We wtorek wraca do Warszawy, ma trenować z Legią i na pewno zagra przeciwko Sportingowi
Lizbona w czwartkowym meczu 1/16 finału Ligi Europejskiej. Będzie to jego ostatni występ na stadionie przy Łazienkowskiej.
- Rosjanie tak bardzo go chcieli, że poszli Legii na szereg ustępstw. Jeśli zespół Macieja Skorży zachowa szanse na awans, Maciek zagra także w rewanżu w Lizbonie i do Rosji pojedzie 24 lutego. Tego dnia zamyka się okno transferowe w tym kraju - opowiada "Gazecie" Mariusz Piekarski, menedżer piłkarza. - Tym, którzy kwestionują ten transfer, przypominam, że piłkarz to zawód jak każdy inny. Maciek ma sentyment do Legii, zostawił w niej sporo zdrowia, ale nie miał wpływu na to, że dobra oferta dla klubu i dla niego przyszła akurat teraz. Rok temu nikt by się czegoś takiego nie spodziewał. Odbudował się u trenera Skorży, osiągnął wysoką formę i zdecydował, że nie ma co czekać na lepszą propozycję.
Kamil Grosicki też odchodził z Jagiellonii do przeciętnego tureckiego klubu, Sivasspor. Po roku bardzo dobrej gry chcą go wielkie kluby ze Stambułu. To samo może być z Maćkiem. W eliminacjach Ligi Europejskiej świetnie poradził sobie ze Spartakiem. Na Łużnikach strzelił pięknego gola. Rosja to może i trudny teren, ale piłkarze na odpowiednim poziomie jak Wojtek Kowalewski czy Marcin Kowalczyk poradzili sobie. Słabi, czyli Dawid Janczyk, Grzegorz Piechna czy Damian Gorawski, już nie. Gdy emocje opadną, okaże się, że klubu i piłkarz zrobili dobrze.
Rybus miał za sobą najlepszą rundę, odkąd jest w Legii. W lidze strzelił jednego gola, ale miał aż osiem asyst - najwięcej ze wszystkich ligowców. Razem z Danijelem Ljuboją i Miroslavem Radoviciem stanowili o sile ofensywnej drużyny. Rybus nieźle wykonywał stałe fragmenty. Jego następcy w Legii nie widać.
Ze Sportingiem zagra, ale w niedzielnym meczu ligowym z Górnikiem w Zabrzu już nie. - Co innego występy w pucharach, co innego w lidze - mówi Piekarski. 13 kolejek przed końcem Legia ma cztery punkty mniej niż Śląsk i tylko o dwa więcej niż Polonia. Jeśli w najbliższych godzinach nikogo nie kupi, w Zabrzu ofensywnym pomocnikiem będzie 20-letni Rafał Wolski (14 występów w lidze). Na skrzydłach zagrają 20-letni Michał Żyro (21 występów) i o rok starszy Michał Kucharczyk (39) albo 22-letni Jakub Kosecki (6). Wszyscy razem mają mniej gier w ekstraklasie niż Rybus. Kontuzjowany jest Radović, któremu pękły żebra i najwcześniej wróci na mecz ze Śląskiem (26 lutego).
Trener
Maciej Skorża nie rozmawia z mediami, ale na pewno nie czuje się komfortowo. Właśnie stracił dwóch kluczowych zawodników, na wzmocnienia się nie zanosi, ale cel się nie zmienił: mistrzostwo Polski. Tylko ono zagwarantuje mu pozostanie w klubie na kolejny rok.
Cierpliwość traci też odpowiedzialny za transfery Marek Jóźwiak, który udzielił zaskakująco gorzkiego wywiadu "Polsce The Times". Narzekał na to, że zarząd klubu odrzucił wszystkie jego sugestie transferowe, które konsultował ze Skorżą. Za swoje słowa nie poniesie żadnych konsekwencji. Inny z dyrektorów sportowych, Leszek Miklas, zapewnił Sport.pl, że w najbliższych dniach Legię wzmocni przynajmniej jeden doświadczony, ofensywny piłkarz.