Maciej Skorża pojechał do Chorzowa po zaliczkę, która miała mu zapewnić spokój przed rewanżem. Tymczasem Legia uratowała remis po mocno kontrowersyjnym rzucie karnym. Miroslav Radović padł w polu karnym, gdy tylko poczuł dotyk bramkarza rywali, a Marcin Komorowski chwilę później mocnym strzałem nie dał mu szans.
Po piątkowej inauguracji rundy jesiennej z Cracovią Legia była krytykowana głównie za grę w obronie. W Chorzowie znów przy straconym golu zawinił Inaki Astiz, który ma fatalny początek wiosny. W 15. minucie był bardziej zainteresowany pokazaniem sędziemu, że rywal był na pozycji spalonej, niż tym, żeby zatrzymać strzelającego Arkadiusza Piecha. Obrońcy jeszcze kilka razy wpadali w popłoch, gdy w ich pole karne była zagrywana piłka, ale chorzowianie nie potrafili wykorzystać ich błędów.
Ale w przeciwieństwie do piątkowego meczu, w którym legioniści strzelili trzy gole, równie słabo jak w obronie zagrali z przodu. Skonstruowanie akcji ofensywnej przez większość pierwszej połowy stanowiło wyzwanie, z którym legioniści ledwo radzili sobie na każdym etapie. Obrońcy długo wymieniali piłkę między sobą, by po chwili niecelnie podać do przodu (to właśnie na styku obrony i pomocy goście najczęściej ją tracili) lub kopnąć byle dalej. Pomocnicy nie radzili sobie z grającymi blisko nich rywalami, a osamotniony w polu karnym
Michal Hubnik rzadko miał okazję, by strzelić w kierunku bramki Matko Perdijicia.
Słabo wypadł Janusz Gol, który wczoraj debiutował w Legii. Maciej Skorża bardzo chwali defensywnego pomocnika pozyskanego zimą z GKS Bełchatów, ale ten wyraźnie nie rozumiał się jeszcze z kolegami. Podawał niecelnie, a środkiem boiska, o który powinien dbać, chorzowianom najłatwiej przeprowadzało się ataki. - Chcę jak najszybciej wkomponować Janusza w zespół. Nie mam pewności, że na derby wydobrzeje
Ivica Vrdoljak, a nasz nowy nabytek to w tej chwili jedyny sprawny defensywny pomocnik - powiedział trener Skorża. W niedzielnym meczu z Polonią
Warszawa z powodu kartek nie zagra Ariel Borysiuk.
W przerwie Skorża wprowadził Manu zamiast Gola. Portugalczyk rozruszał prawe skrzydło, ale gdy był w polu karnym, kibice Legii tylko łapali się za głowę. Tuż po przerwie w sytuacji sam na sam strzelił prosto w bramkarza. W 70. minucie mając podobną okazję... nie trafił w piłkę.
Sfrustrowanym legionistom w końcówce meczu puściły nerwy i tylko braku zdecydowania sędziego Tomasza Musiała zawdzięczają, że kończyli mecz w jedenastu. Po zamieszaniu w polu karnym Radović pokłócił się z Perdijiciem, a sędziemu kilka chwil zajęło uspokojenie przepychających się piłkarzy obu drużyn.
Im bliżej końca, tym bardziej Legia dominowała nad zmęczonymi chorzowianami, ale nie potrafiła strzelić gola. Najbliżej był Hubnik, który dziesięć minut przed końcem dostał świetne podanie od rezerwowego Rafała Wolskiego. Pomocnik, który w tym roku kończy 19 lat i debiutował w pierwszym składzie Legii, popisał się najładniejszym podaniem meczu, ale Czech huknął jednak w słupek podtrzymujący siatkę bramki.
Rewanż za dwa tygodnie w
Warszawie. Legia ma przewagę gola strzelonego na wyjeździe. Czy to przy tak słabo grającej defensywie wystarczy?
RUCH CHORZÓW - LEGIA WARSZAWA 1:1 (1:0): Piech (15.) - Komorowski (54., karny).
Ruch: Perdijić
Ż - Djokić (46. Szyndrowski), Stawarczyk, Grodzicki, Derbich - Grzyb (70. Olszar), Malinowski (74. Jankowski), Straka, Komac
Ż, Janoszka - Piech.
Legia: Skaba - Kneżević, Astiz, Komorowski
Ż, Wawrzyniak
Ż - Kucharczyk
Ż (79. Wolski), Gol (46. Manu), Borysiuk, Cabral, Radović
Ż - Hubnik.