Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv » W kadrze meczowej po raz drugi z rzędu nie znalazł się Maciej Iwański, który naciągnął sobie pachwinę. Poza tym nie było niespodzianek. W pierwszym składzie znów znalazł się duet defensywnych pomocników: Ariel Borysiuk -
Ivica Vrdoljak, który wydaje się być pewnym ustawieniem na mecz z Arsenalem za nieco ponad tydzień. Chorwat był kapitanem Legii. Do bramki wrócił jego rodak, Marijan Antolović, który w poprzednich sparingach popełnił wiele błędów. Rozegrał swój najlepszy mecz od przyjścia do klubu z Łazienkowskiej.
A
pracy miał mnóstwo od samego początku meczu, który z trybun oglądał m.in. właściciel klubu Mariusz Walter i dyrektor generalny Leszek Miklas. Gra była wyrównana, toczyła się głównie w środku pola. Ale w 10. min groźną sytuację stworzyli Francuzi, kiedy po błędzie Ariela Borysiuka przed bramką Legii znalazł się Victor Montano. Jego uderzenie Antolović wybronił nogami. W odpowiedzi Jakub Wawrzyniak strzelał z przewrotki, a Vrdoljak z dystansu - bez powodzenia. Pięć minut przed przerwą legioniści stworzyli sobie najlepszą sytuację w meczu, kiedy mierzący ledwie 171 cm Manu wygrał pojedynek główkowy w okolicach pola karnego i podał do Bruno Mezengi. Brazylijczyk był w sytuacji sam na sam ale pozwolił się uprzedzić bramkarzowi Rennes.
- W pierwszej połowie trzymaliśmy dyscyplinę taktyczną i z tego się cieszyłem, natomiast kulał atak pozycyjny, za mało było ruchu z przodu. Przez to nie stwarzaliśmy sobie okazji bramkowych - tłumaczył po meczu trener Legii
Maciej Skorża. Był zadowolony z tego, że legioniści pilnują założeń taktycznych przez cały mecz. W przegranym 1:4 spotkaniu z Bordeaux przed tygodniem udawało im się to zaledwie przez pół godziny.
Okazji dla Legii brakowało też po przerwie. Macieja Rybusa na lewym skrzydle zastąpił Miroslav Radović, ale nie wzbogaciło to
gry w ataku. Rennes stopniowo osiągało przewagę. Dopiero wejście Takesure Chinyamy nieco ożywiło przednią formację. Napastnik z Zimbabwe znów okazał się lepszy od Mezengi. - Może to dzięki temu, że przeciwnicy nie mieli już tyle sił? Bruno zagrał dziś dobrze - chwalił Brazylijczyka trener. To po podaniu Chinyamy Cabral z 25 m strzelał i pomylił się naprawdę niewiele.
W 70. minucie miała miejsce kluczowa akcja meczu. Srda Kneżević przytrzymywał rywala w polu karnym i sędzia odgwizdał jedenastkę. Rzut karny na bramkę zamienił były reprezentant Francji Jerome Leroy, który uderzył w prawy róg na tyle precyzyjnie, że futbolówka znalazła się w siatce mimo interwencji Antolovicia. Po stracie gola legioniści ruszyli śmielszych ataków, ale strzały Chinyamy i Gizy były blokowane przez rywali.
Po meczu kapitan Vrdoljak zaciągnął całą drużynę pod sektor na którym siedziało 20 kibiców Legii, którzy przez cały mecz dopingowali drużynę. Chorwat był w tym meczu kapitanem i w tej roli czuje się coraz lepiej.
Legia kończy zgrupowanie we Francji w niedzielę, dzień wcześniej rozegra czwarty sparing - z Lorient. Dotąd przegrywała 1:4 z Bordeaux, 0:1 z Rennes i zremisowała 2:2 z PSG.
Rennes - Legia 1:0 (0:0): Leroy (70. karny.). Stade Rennais: Douchez (46. Carrasso) - Danzé (46. Jebbour), Fanni (46. Kana-Biyik), Mangane (46. Boye), Souprayen (38. Théophile-Catherine) - Bangoura (46. Badiane), M'Vila, Lemoine (46. Doumbia), Dalmat (46. Mandjeck), Brahimi (46. Leroy) - Montano (76. Julienne).
Legia: Antolović - Jędrzejczyk (79. Owona-Ndong), Kneżević, Wawrzyniak, Komorowski (79. Żyro) - Man (72. Szałachowski), Vrdoljak, Borysiuk (79. Dong), Cabral (72. Giza), Rybus (46. Radović) - Mezenga (59. Chinyama).