Szefowie koszykarskiej Polonii Azbud do późnego popołudnia składali wczoraj dokumenty, które miały przekonać zarząd ligi do pozytywnej weryfikacji w procesie licencyjnym. "Czarne Koszule", siódmy zespół ostatnich rozgrywek, mają jednak wielki problem - tytularny sponsor Azbud zalega z przekazaniem klubowi ok. 900 tys. zł.
Polonia zawodnikom i trenerom nie płaciła od 27 lutego, czyli - paradoksalnie - wygranego w dobrym stylu meczu z
Asseco Prokomem Gdynia. Długi wziął na siebie Azbud, ale klub nie ma pieniędzy na rozliczenie się z urzędem skarbowym i ZUS-em, a stanowi to podstawę do weryfikacji w procesie licencyjnym Tauron Basket Ligi.
Decyzję w sprawie Polonii zarząd ligi podjął wczoraj późnym wieczorem albo podejmie ją dzisiaj. W czwartek po południu "Gazeta" rozmawiała o sytuacji Polonii z prezesem ligi.
Łukasz Cegliński: Rok temu liga uznała w procesie licencyjnym gwarancje dwumilionowego budżetu Polonii, którego podstawą były pieniądze z Azbudu. Sponsor z płatnościami jednak zalega. Jaki los czeka Polonię? Jacek Jakubowski: Firma Azbud istnieje, działa, realizuje kontrakty, zatrudnia pracowników, ale na pewno nie wywiązała się ze zobowiązań wobec Polonii. Kierownictwo Azbudu przyjęło na siebie długi Polonii wobec zawodników i trenerów - takie dokumenty otrzymaliśmy i w świetle prawa są one w porządku. Jest jednak problem z rozliczeniami z ZUS i urzędem skarbowym - tych zobowiązań nie można cedować z klubu na sponsora. Polonia musi po prostu zapłacić to, co jest winna tym dwóm urzędom, a także lidze. Drobnych grzechów ma sporo.
Gdyby Azbud przekazał Polonii obiecane pieniądze, tych grzechów by nie było. - Zgadza się.
Przyznaje pan, że Polonia wykonała wielką pracę, aby wyjść na prostą, ale może odpaść z ligi przez sponsora. - Regulamin jest jednoznaczny - trzeba przedstawić dokumenty zaświadczające o rozliczeniu się ze zobowiązań. Trójstronne porozumienia o cesji długów wobec zawodników i trenerów z klubu na sponsora są do przyjęcia. Brak rozliczeń z urzędami - już nie. Co mogę zrobić?
Za przewinienie sponsora zapłaci klub? - Klub nie spełnił wymogów i nic na to nie poradzę. Inne kluby też miały problemy, a ze wszystkich zobowiązań się rozliczyły.
Polonia twierdzi, że będzie miała gwarancje na dwumilionowy budżet, które trzeba przedstawić w drugim etapie procesu licencyjnego. Czy to będzie miało znaczenie? - Podstawą jest rozliczenie poprzedniego sezonu. Jeśli tego nie będzie, to nie dopuścimy Polonii do rozgrywek.
A jeśli wtedy klub wystąpi przeciwko wam na drogę sądową? - W komisji licencyjnej zasiadają prawnik i radca podatkowy i wszystko robimy zgodnie z literą prawa. Mamy pełne prawo do tego, aby wobec braku rozliczeń z urzędami nie przyznać klubowi licencji. Taki klub może się odwołać do drugiej instancji [Komisja Rewizyjna przy PZKosz], a w ostateczności do sądu. A sędzia spyta, czy w dniu podjęcia decyzji przez ligę Polonia przedstawiła dokumenty świadczące o stuprocentowym rozliczeniu się ze zobowiązań.
Czuje pan presję, że musi kogoś nie dopuścić do rozgrywek, aby postawić się w opozycji do poprzedniego, pobłażliwego zarządu? - Nie. Moją rolą nie jest wyrzucanie lub skreślanie kogokolwiek. Ja tylko wykonuję regulamin.
Polonia ma pecha? - Pewnie tak, bo miała finansowe gwarancje od sponsora, ale z tych czy innych przyczyn ich nie dostała.
Czy Polonia mogła w ostatnich dniach zrobić coś więcej? - Wyegzekwować pieniądze z Azbudu albo zorganizować je z innego źródła. Łatwo się to jednak mówi, a wykonać to często jest niemożliwe. Z kolegami z Polonii znam się od wielu lat, oni mnie do siebie przekonywać nie muszą. Muszą tylko przedstawić dokumenty.