- Ten stadion był zawsze w takim stanie, że kadra nie mogła tu grać. Tragedia była - mówi Stanisław Kralczyński o ostrym pseudonimie "Siekiera", piłkarz Polonii z przełomu lat 60. i 70., potem trener. - Coś tam było, ale kiedy? Nie pamiętam - dodaje inny zawodnik "Czarnych Koszul" Tomasz Koter, później kierownik drużyny w mistrzowskim zespole z 2000 roku i w reprezentacji Polski, która w 2002 roku wywalczyła awans do mistrzostw świata. Każe oddzwonić za kilka godzin.
- Znalazłem. To my graliśmy z reprezentacją - mówi Koter. - Mam zdjęcie. Z tunelu wychodzi Oślizło, Tomaszewski, jest Gorgoń. I my. Mamy czarne koszulki z długim rękawem, ale wtedy mieliśmy tylko jeden komplet. Bieda była. Pełno ludzi na trybunach, są w płaszczach, to chyba jesień - opisuje.
Na odbudowę Zamku Królewskiego Dokładnie początek jesieni. Wtorek 4 października.
Polska reprezentacja prowadzona przez Kazimierza Górskiego przygotowuje się w stolicy do meczu eliminacji do mistrzostw Europy z RFN. Potrzebowała przeciwnika nie za silnego, ale też nie za słabego. Polonia była idealnym sparingpartnerem. Prowadziła w grupie I klasy międzywojewódzkiej, czyli w jednej z grup trzeciej ligi. - Prosiłem o ten mecz Kazia. On bez wahania się zgodził. Byliśmy zaprzyjaźnieni, zawsze kiedy tylko mógł, pomagał Polonii - wspomina Jerzy Piekarzewski, honorowy prezes Polonii.
Cel meczu nie był tylko sportowy. "Piłkarze na odbudowę Zamku Królewskiego" bije w oczy tytuł w "Przeglądzie Sportowym" zapowiadający sparingowe spotkanie na Konwiktorskiej. - Było nam przyjemnie, że możemy przyczynić się do odbudowy - wspominał w swojej autobiografii "Z ławki trenera" Kazimierz Górski. Datek dla odbudowy był spory. Mecz na stadionie posiadającym tylko dwie trybuny, w tym jedną główną z ławkami, obejrzało 9 tysięcy widzów, bo jak pisał "PS", reprezentacja grała z Polonią, "klubem będącym nadal obiektem westchnień wielu kibiców".
"Czarne Koszule" przegrały 0:4. Bramki strzelili: Jerzy Sadek, Zygfryd Szołtysik i dwie Jan Banaś. Nowością był występ w reprezentacji powołanego specjalnie z młodzieżówki Jana Tomaszewskiego (wówczas bramkarza Legii), który potem zawalił mecz z RFN. W przerwie występowała
Kapela Czerniakowska, kibice brali udział w strzelaniu rzutów karnych.
- Zagraliśmy przyzwoity i wyrównany mecz. Szczerze mówiąc, to chcieliśmy jak najmniej przegrać. Udało się, a przecież to była drużyna na medal olimpijski i potem mistrzostw świata - opowiada Kralczyński, który w końcu przypomniał sobie ten pojedynek, tym bardziej że sam w nim po przerwie zagrał. Polonię chwalił trener Górski. - Wtorkowy sparing przeciw Polonii był bardzo pożyteczny. Inaczej się przecież gra w meczu z zaaranżowanym na treningu, a inaczej z przeciwnikiem, który gra na serio. A tak było w spotkaniu z "Czarnymi Koszulami", które starały się zaprezentować jak najlepiej przed licznie zebraną publicznością. Trzeba powiedzieć, że udało im się to - mówił w "PS" najsłynniejszy polski trener.
Z Bułgarią po raz pierwszy i ostatni? Czy to był naprawdę jedyny mecz polskiej kadry na Konwiktorskiej? Jerzy Piekarzewski mówi, że do podobnych nieoficjalnych meczów jeszcze doszło. Nie potrafi tego udokumentować. Przed wojną na takie spotkanie nie było szans. - Konwiktorska została oddana do użytku w 1928 roku. Od 1930 roku mamy już stadion Legii, na którym najczęściej grała reprezentacja - mówi historyk warszawskiego sportu Robert Gawkowski.
W czasach współczesnych, w 2005 roku na stadionie "Czarnych Koszul" zagrała z Azerbejdżanem polska młodzieżówka. Dzięki temu Polonia mogła otrzymać pieniądze z Ministerstwa Sportu i władz miejskich na zainstalowanie podgrzewanej murawy. W ubiegłym roku dwa spotkania - z Belgią i Czechami, przy komplecie publiczności rozegrali polscy rugbiści. Do takich imprez obiekt na Konwiktorskiej nadaje się idealnie, ma odpowiednią - ani za dużą, ani za małą - pojemność. Może pomieścić 6 tys. widzów.
Na mecz to trochę za mało, ale PZPN nie miał wyjścia. Bułgarzy chcieli grać tylko w
Warszawie, bo muszą szybko wrócić do kraju. Stadion Narodowy będzie gotów dopiero za rok, a Legii jest przebudowywany. Do tego murawę na obiekcie przy Łazienkowskiej przeklinali piłkarze i trenerzy przy okazji niedawnego, listopadowego spotkania z Rumunią. Przez zimę jej stan na pewno się nie poprawił.
Wiele też wskazuje na to, że będzie to pierwszy i ostatni mecz reprezentacji na Konwiktorskiej. Gdy do użytku oddane zostaną Narodowy i Legia, 6-tysięczny obiekt może gościć najwyżej młodzieżówkę, a na modernizację stadionu przy Konwiktorskiej na razie się nie zanosi.