Sport.pl

Piotr Dziewicki: . Najważniejsze, że Bakero potrafi nam od a do z wytłumaczyć sens tego, co robimy

Rozmawiał Olgierd Kwiatkowski
31.01.2010 , aktualizacja: 31.01.2010 21:31
A A A Drukuj
Polonia W. - Polonia B. 1:0. Piotr Dziewicki Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta Polonia W. - Polonia B. 1:0. Piotr Dziewicki
- Bakero nie wprowadził rzeczy z kosmosu. Najważniejsze, że potrafi nam od a do z wytłumaczyć sens tego, co robimy - mówi obrońca Polonii.
ZOBACZ TAKŻE
Drużyna "Czarnych Koszul" wróciła właśnie z pierwszego zgrupowania - w Grodzisku Wlkp. - prowadzonego przez hiszpańskiego trenera José Marię Bakero. W środę po dwóch dniach treningów w Warszawie wylatuje na kolejne do Hiszpanii, gdzie zagra m.in. z Valencią.

Olgierd Kwiatkowski: Czy po pierwszym obozie przygotowawczym z José Bakero nogi bolą bardziej niż po zgrupowaniach, które przeżył pan z innymi trenerami w karierze?

Piotr Dziewicki: Nie mamy syndromu bolących nóg, nie odczuwamy zakwasów, choć ciężko harowaliśmy. Myślę, że bierze się to stąd, ponieważ uczciwie przepracowaliśmy czas jeszcze przed pierwszym tegorocznym treningiem. Zaczęliśmy przygotowania 18 stycznia, a my od 4 stycznia musieliśmy odbyć 12 indywidualnych zajęć według planu, które przygotowali nam trenerzy. Naprawdę rozpoczęliśmy ćwiczenia wcześniej niż te zespoły, które spotkały się wcześniej od nas. Były one tak zaplanowane, żeby stopniowo obciążać nasze mięśnie. Dziś, po pierwszym zgrupowaniu, czujemy, że przyniosło to efekt. Nie ma kontuzji, czujemy się silniejsi. Czekamy, żeby zaowocowało to wynikami w lidze.

Spotkał się pan z podobnym sposobem przygotowań w karierze?

- Podobną myśl, filozofię, jaką dziś przekazują Hiszpanie, wpajał nam w Amice Wronki Bogusław Guszkowski odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne.

Na czym polega ta hiszpańska filozofia?

- Nie mamy już jednostajnego treningu, biegania po lesie. Teraz nasz trening bazuje głównie na budowaniu wytrzymałości i siły. Dużo pracowaliśmy nad wzmocnieniem mięśni czworogłowych, dwugłowych nóg oraz łydek, tych, które wprawiają nas w ruch. Jeśli nie ma się w nich siły, to nie ma potem mocy, by biegać w meczu. Ale to tylko część naszej pracy.

Macie więcej treningów z piłką?

- Od pierwszego spotkania ich liczba wzrasta z każdym dniem. W drugim tygodniu proporcje wyraźnie się zmieniły. Na zgrupowaniu w Grodzisku doszło więcej gierek, ale takich, które budują wytrzymałość. Cały czas mieliśmy zajęcia prewencyjne służące budowaniu siły mięśni.

Zmieniliście dietę?

- Mamy zaplanowane spotkanie z ludźmi z Instytutu Sportu. Na razie Luis [Villarroel, trener od przygotowania fizycznego] zaglądał nam w talerz i podpowiadał, że tego albo tamtego lepiej nie jeść, że na przykład rozsądniej byłoby zastąpić ziemniaki makaronem, a mięso smażone przyrządzonym na grillu.

Wasz trener nauczył się już czegoś po polsku?

- Często powtarza: spokojnie, spokojnie.

Musi rozładować atmosferę?

- Widzi podczas wewnętrznych gierek nasze zaangażowanie, czasami może zbyt wielkie. Dlatego musiał skrócić o kilka dobrych minut takie zajęcia, bo na boisku robiło się gorąco.

W środę wyjeżdżacie do Hiszpanii. Zagracie m.in. z Valencią, to dla was chyba dodatkowa motywacja do pracy?

- Podobało się nam przede wszystkim to, jak Bakero podszedł do tego meczu. Powiedział, że jest możliwość gry z Valencią, ale będziemy musieli jechać na mecz dwie i pół godziny z Murcii. Spytał więc, czy nam to odpowiada, czy nie będziemy czuć się za bardzo zmęczeni, biorąc pod uwagę trudy zgrupowania i ciężkie treningi. Nie było głosu sprzeciwu. Dla niektórych z nas może to być jedyny mecz z wielką drużyną w karierze. Strasznie się cieszymy, że możemy zagrać z takim przeciwnikiem, nawet jeśli skład Valencii będzie mocno rezerwowy.

To zmienił w was coś Bakero czy nie?

- Bakero nie wprowadził rzeczy z kosmosu. Najważniejsze, że potrafi nam od a do z wytłumaczyć sens tego, co robimy. Przekazuje nam to w sposób jasny. Każdy wie, po co to robi, i jeśli jest ciężko, to potrafi ten trud łatwiej zaakceptować. W Grodzisku mieliśmy treningi po 2,5 godziny w siarczystym mrozie i nikt się nie skarżył. Czujemy, że pracujemy w profesjonalny sposób, w profesjonalnym klubie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się