Sport.pl

Po pierwszej rundzie PLK: Polonia Azbud - mogło być lepiej

Łukasz Cegliński
22.12.2009 , aktualizacja: 22.12.2009 23:08
A A A Drukuj
Sześć zwycięstw w pierwszej rundzie PLK dało Polonii Azbud niezłe siódme miejsce w tabeli, ale wyniki pozostawiły spory niedosyt. "Czarne Koszule" zaliczyły dwie wpadki w Hali Koło - przegrały z beniaminkami Stalą Stalowa Wola i Polonią 2011.
Polonia Azbud
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Polonia Azbud
SERWISY
Wyników tych spotkań - 75:77 i 82:93 - nie wymazuje nawet pokonanie u siebie wicemistrza Polski PGE Turowa Zgorzelec. Prowadzony jeszcze przez Sasę Obradovicia Turów w połowie listopada był zespołem rozbitym, co zakończyło się zwolnieniem Serba. "Czarne Koszule" wykorzystały słabość rywala, polegając na szalonych akcjach amerykańskich rzucających.

Trener Polonii Azbud Wojciech Kamiński mówił wówczas o upraszczaniu gry i poleganiu w ataku na rzutach z dystansu, ale seria zwycięstw przyszła dopiero wtedy, kiedy "Czarne Koszule" poprawiły fatalną momentami obronę i zaczęły grać cierpliwiej w ataku. W grudniu Polonia Azbud podobnie jak w meczu z Turowem wykorzystała słabości rywali i wygrała trzy mecze na własnym parkiecie - z Treflem Sopot, PBG Basket Poznań i Sportinem Inowrocław. Licząc spotkania Pucharu Polski z rywalami z niższych lig, seria zwycięstw wzrasta do pięciu.

Po trzech porażkach na początku sezonu wydawało się to niemożliwe - "Czarne Koszule" z Michaelem Ansleyem i Mattem Kingsleyem grały wolno i słabo. Branduna Hughesa ograniczała rola rozgrywającego, Przemysław Frasunkiewicz trafiał co piąty rzut, Josh Alexander grał bardzo nierówno. Sytuacja odmieniła się po transferach Eddiego Millera i Hardinga Nany. Ansleya i Kingsleya nikt w Warszawie nie żałuje.

Z Millerem i częściej rzucającym Hughesem Polonia stała się groźniejsza na obwodzie, Nana wzmocnił Frasunkiewicza, Mariusza Bacika i Aleksa Perkę w walce pod koszem. Drużyna zgrywała się jednak długo i przegrała w tym czasie ze Stalą i Polonią 2011. To tych zwycięstw brakuje najbardziej.

Czym przyciąga oko Polonia Azbud? Najbardziej efektowne, choć wciąż rzadkie, są wsady Perki. 22-letni podkoszowy ma niewielki repertuar zagrań w ataku, ale jeśli już dostanie piłkę w pobliżu kosza i ma trochę wolnego miejsca, to od razu z impetem atakuje obręcz. Z kontry lubi ładować piłkę z góry Alexander, który na dodatek - wspólnie z Millerem i Frasunkiewiczem - potrafi seriami trafiać z dystansu.

Liderem drużyny jest Hughes - nawet mimo tego, że ma najwięcej strat i jest dopiero trzecim strzelcem. 33-letni Amerykanin grę zespołu kreuje przeciętnie, ale własne pozycje świetnie. Hughes trafia z dystansu, wbija się pod kosz, zdobywa punkty efektownymi lobami.

Co dalej? Utrzymanie siódmego miejsca na po drugiej rundzie będzie sukcesem "Czarnych Koszul", które większość meczów rozegrają na wyjeździe, gdzie dotychczas wygrały tylko raz - 91:89 po dogrywce w Kołobrzegu, dzięki rzutowi Kamila Łączyńskiego w ostatniej sekundzie. Inne spotkania w obcych halach drużyna Kamińskiego przegrywała wyraźnie.

Plan minimum to pokonanie u siebie AZS Koszalin i Znicza Jarosław w dwóch najbliższych meczach. Jeśli Polonii Azbud uda się też zwyciężyć w kolejnym spotkaniu z Polpharmą na wyjeździe, sytuacja "Czarnych Koszul" może być bardzo dobra.

Wojciech Kamiński, trener Polonii Azbud

Niedosyt jest, bo mogliśmy wygrać dwa mecze więcej, ale nie jest źle. Zespół, który zbudowaliśmy na początku roku, był bardzo tani, ale okazało się, że taki zestaw zawodników nie da nam tego, co byśmy chcieli. Na początku sezonu graliśmy za wolno i za bardzo wierzyliśmy, że to, co dawało efekty w poprzednim sezonie, zadziała także teraz. Frasunkiewiczowi ciężko się jednak grało na pozycji niskiego skrzydłowego, Ansley nie zdobywał punktów jako silny skrzydłowy. Potrzebowaliśmy zmian.

Ściągnęliśmy Millera i dzięki temu poprawiliśmy rzut z dystansu, a Frasunkiewicza przesunęliśmy bliżej kosza i on zaczął grać coraz lepiej. Nana bardzo dużo nam dał w walce o zbiórki, choć po nim możemy spodziewać się jeszcze więcej. Z Hughesa zrobiliśmy rzucającego rozgrywającego, a jako prowadzący grę szansę dostali Łączyński i Marcin Nowakowski.

Chciałbym wygrać każdy mecz, ale w drugiej rundzie usatysfakcjonuje nas sześć zwycięstw. Mamy trudny terminarz - u siebie gramy z Polonią 2011 i Kotwicą, czyli końcówką tabeli, a także z faworytami. Spotkania z drużynami środka rozegramy w ich halach. Liga jest jednak dziwna - Energa Czarni Słupsk i PBG Basket Poznań są za nami, ale mają więcej pieniędzy i dwa-trzy transfery mogą sprawić, że będą dużo mocniejsi. My chcemy szybko wygrać dwa-trzy mecze i szybko zapewnić sobie utrzymanie. Potem chcemy walczyć o miejsca 5.-8., które dadzą nam przewagę boiska w preplay-off. Marzymy jednak o play-off.

A Polonia 2011 » tylko z dwoma zwycięstwami


Zobacz więcej na temat:

Podziel się