GKS to rewelacja rundy jesiennej - wygrał siedem meczów z rzędu, nie stracił gola. Jest na czwartym miejscu w tabeli, punkt za Legią. Warszawiacy są na drugiej pozycji, do prowadzącej Wisły
Kraków tracą trzy punkty.
Legia chce przerwać imponującą passę GKS, ale kto ma strzelać gole? - Czekam od dawna na bramkę Dicksona Choto. Taką strzeloną głową po stałym fragmencie
gry. On obiecuje, że strzeli, a ja czekam i czekam, i nie mogę się doczekać - odpowiedział na to pytanie trener Legii Jan Urban.
Trener rzeczywiście czeka już bardzo długo, bo ostatniego gola Choto strzelił ponad trzy lata temu. Ostatnio zdecydowanie większe zagrożenie przy rzutach rożnych stanowił na polu karnym rywala drugi ze środkowych obrońców Legii Inaki Astiz, ale Hiszpan przeciwko GKS nie zagra, bo w meczu z Polonią
Warszawa obejrzał czwartą w tym sezonie żółtą kartkę.
Choto nie zagrał w środę w Pucharze Polski przeciwko Cracovii, ponieważ Urban nie chciał ryzykować jego kontuzji. Na będącej w fatalnym stanie murawie przy Łazienkowskiej jest to prawdopodobne.
Urban wymaga gola od obrońcy z Zimbabwe, bo na napastników trudno liczyć. Ich wysokiej skuteczności dorównuje podatność na kontuzje, poza zdrowym Koseckim, który jednak w lidze jeszcze nie grał ani razu. Marcin Mięciel ma problem z mięśniem dwugłowym i choć trenuje, będzie gotowy dopiero na mecz z Zagłębiem Lubin za tydzień, Adrian Paluchowski naciągnął więzadła w kolanie, a na pytanie o Takesure Chinyamę trener bezradnie rozkłada ręce. - Ma problemy z kolanem i nie trenuje, dlatego nie wiadomo, kiedy będzie mógł grać. Przechodzi rehabilitację, a to nie to samo co trening - twierdzi.
Grzelak mecz z Cracovią miał zacząć na ławce, by zminimalizować ryzyko, ze coś mu się stanie przed meczem w Bełchatowie. Ale mięsień przywodziciela zabolał go na rozgrzewce. Czwartkowe badania USG nie wykazały żadnego urazu i wczoraj napastnik brał udział w zajęciach. Z gry na treningu wynika, że zagra od pierwszej minuty, ale trener zastrzegł, że decyzję podejmie w ostatniej chwili. Na pytanie, czy plaga kontuzji nie wynika z przeciążeń, tylko się uśmiechnął. - Przeciążeń? Chyba przy goleniu. Mięciel i Szala swoje lata mają. Takesure trenuje rzadko. A Bartek? Wiecie, ile gra. Przeciążyć się nie da - odpowiedział.
Pod znakiem zapytania stoi występ Macieja Rybusa. Choć czwartkowe badanie USG również u niego nie wykazało urazu, to stłuczony palec wciąż go boli. Decyzję o jego występie trener również podejmie przed meczem.