Sport.pl

Atak Grzelak - Mięciel?

Kuba Dybalski
18.11.2009 , aktualizacja: 19.11.2009 14:23
A A A Drukuj
Marcin Mięciel Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta Marcin Mięciel
Ten duet napastników w tym sezonie jeszcze w Legii nie wystąpił. Obaj jednak mają być gotowi na jutrzejszy mecz na Łazienkowskiej, a trener Urban do gry dwoma napastnikami przekonuje się coraz bardziej.
Bartłomiej Grzelak - strzelec pierwszego gola w tym sezonie ekstraklasy
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Bartłomiej Grzelak - strzelec pierwszego gola w tym sezonie ekstraklasy
SERWISY
- Nie ma sensu grać dwoma napastnikami w meczach, gdy rywal broni się całą drużyną. Wtedy w okolicy bramki jest ciasno i oni wzajemnie sobie przeszkadzają. Ma to sens, gdy gramy z lepszą drużyną, która nie stanie na 16. metrze po to, by się tylko bronić - mówił Urban na początku sezonu, gdy do zdrowia wracał Takesure Chinyama, a kibice domagali się bramek. Mecz z Polonią można zakwalifikować do drugiego przypadku. - Derby to szczególny mecz. Nie zwracam uwagi na to, że Polonia jest w strefie spadkowej i tak będę do tego spotkania nastawiał moich piłkarzy - tłumaczy trener Legii.

Drużyna z Łazienkowskiej pod wodzą Jana Urbana przyzwyczaiła się do gry jednym napastnikiem. W poprzednim sezonie trener wyjaśniał to brakiem klasowych piłkarzy na tę pozycję. Wobec długotrwałej kontuzji Bartłomieja Grzelaka trener dysponował tylko Takesure Chinyamą i niedoświadczonym Adrianem Paluchowskim, którego również w tym sezonie Urban wpuszcza zwykle na ostatnie minuty. Przez prawie całą rundę grał napastnik z Zimbabwe, i to na tyle skutecznie, że z dziewiętnastoma golami został królem strzelców poprzedniego sezonu.

Teraz jednak Chinyama ma problemy z kolanem. W czerwcu przeszedł operację, wrócił do gry wczesną jesienią, ale po kilku spotkaniach potrzebował kolejnej przerwy. Zagrał w meczu z Wisłą (1:0) i znów okazało się, że kolano nie jest całkiem zdrowe i nie wiadomo, kiedy będzie gotowy do gry.

A trener Urban powoli przekonuje się do wystawiania dwóch napastników. W ostatnich tygodniach, jeśli dwóch piłkarzy z pierwszej linii z trójki Mięciel - Grzelak - Chinyama jest zdrowych, to grają. Zdarzyło się to w tym sezonie trzy razy. W meczu z Lechem zagrali z przodu Grzelak i Chinyama i obaj strzelili po golu. Potem ten sam układ powtórzono w dwóch kolejnych meczach. Z Jagiellonią Legia jednak przegrała 0:2 po najgorszym meczu w sezonie, a obaj napastnicy mieli duże problemy z przepchaniem się przez obronę białostoczan. W kolejnym meczu z Piastem w Gliwicach (1:1) remis Legii uratował pomocnik Maciej Iwański.

Dziś zdrowi są Grzelak i Mięciel, chociaż obaj dopiero co wrócili po kontuzjach. Grzelak wznowił treningi w tym tygodniu, Mięciel wrócił już wcześniej, ale podczas zajęć nie ćwiczy wcale na 100 procent, jest oszczędzany. Obaj na boisku mogą się uzupełniać. Grzelak wbrew swoim warunkom fizycznym potrafi minąć rywala na małej przestrzeni i znaleźć sobie pozycję do strzału w polu karnym. Mięciel z kolei w ostatnich meczach imponował formą. Skutecznie walczył z obrońcami o górną piłkę zarówno w polu karnym, jak i bliżej środka boiska. W duecie nie mieli jednak okazji grać w tym sezonie ani w lidze, ani w pucharach.

Do wystawienia duetu Grzelak - Mięciel powinna trenera przekonać skuteczność obu napastników. Grzelak w czterech meczach zdobył dwa ważne gole dające Legii prowadzenie w meczu z Lechem i wyrównujący z Koroną. Mięciel od początku sezonu pod bramką rywali fatalnie pudłował, ale w dwóch ostatnich meczach ligowych, w których zagrał z Koroną i Ruchem, trafił czterokrotnie i jest najlepszym strzelcem Legii w sezonie. Jeśli obaj są w pełni sił, szkoda byłoby posadzić któregoś na ławce.





GrzelakMięciel
28lat33
69mecze w lidze199
4w tym sezonie10
15bramki61
2w tym sezonie4

Podziel się