Sport.pl

PLK. Zwycięska trójka Kamila

ceg
25.10.2009 , aktualizacja: 25.10.2009 21:48
A A A Drukuj
Bartosz Diduszko trafiał jak w transie, Kotwica prowadziła już 45:27, ale "Czarne Koszule" się nie poddały. Trzy sekundy przed końcem dogrywki Kamil Łączyński trafił za trzy i Polonia Azbud wygrała po raz pierwszy w tym sezonie!
Polonia jechała do Kołobrzegu z nadziejami, ale i niepewnością - po trzech porażkach na inaugurację sezonu w drużynie doszło do zmian. Odszedł środkowy Michael Ansley, doszedł rzucający Eddie Miller. Debiut miał znakomity - zdobył aż 28 punktów.

- Zagrał tak, jak chcieliśmy - mówił po meczu trener Wojciech Kamiński. - Był cierpliwy, grał sporo bez piłki, trafiał z czystych pozycji. Z Eddiem będzie nam łatwiej.

Po trójce Millera "Czarne Koszule" prowadziły na początku 10:9, ale potem straciły 11 punktów z rzędu. Tuż przed przerwą swój popis rozpoczął 23-letni Diduszko, który trzykrotnie trafił za trzy, i Kotwica prowadziła nawet 45:27.

Miller zmniejszył jednak straty do 10 punktów, a na początku drugiej połowy znakomicie zagrał Aleksander Perka. 22-letni podkoszowy zdobył kilka punktów z rzędu i po trójce Millera był remis 51:51 w 25. minucie. Do końca meczu wynik był bliski remisu, ale to Kotwica miała niewielką przewagę. 35 sekund przed końcem Miller po raz kolejny trafił z dystansu i wyrównał na 81:81. Dogrywka.

W niej błysnął rozgrywający Brandun Hughes, który trójką doprowadził do wyniku 86:83. Niesamowity Diduszko, który w całym meczu zdobył aż 34 punkty, wyprowadził jeszcze Kotwicę na prowadzenie 30 sekund przed końcem, ale ostatnie słowo należało do Polonii. Rzut Łączyńskiego spowodował euforię.

Kamiński był zadowolony z determinacji. - Uznaliśmy w sztabie trenerskim, że na początku sezonu popełniliśmy błędy i zespół grał za wolno. W drugiej połowie przesunęliśmy Perkę na pozycję środkowego - obniżenie składu przyspieszyło grę, ale nie miało wpływu na zbiórki, bo wreszcie rywalizację na tablicach wygraliśmy - tłumaczył Kamiński. - Nie popadajmy jednak w hurraoptymizm, bo Kotwica trafiła tylko siedem z 18 rzutów wolnych. Wygraliśmy, ale możemy grać jeszcze lepiej.

Polonia Azbud z bilansem 1-3 jest na 11. miejscu w tabeli. W piątek "Czarne Koszule" podejmują Energę Czarnych Słupsk (2-2), którzy wczoraj wygrali z niepokonanym wcześniej AZS Koszalin 78:68.

Łączyński: Wpadło, cieszymy się

Łukasz Cegliński: Jak wyglądała ostatnia akcja?

Kamil Łączyński: Kotwica oddała rzut, piłka wypadła na aut, było 15 sekund do końca. Wzięliśmy czas, więc rozpoczynaliśmy akcję ze środka boiska. Brandun Hughes miał dostać zasłonę od Przemka Frasunkiewicza, który miał się wycofać na obwód - tak się stało i dostał piłkę. Ode mnie w kierunku Przemka ruszył rozgrywający Kotwicy Omni Smith, więc piłka trafiła do mnie. Smith wracał w moim kierunku, więc zrobiłem zwód, kozioł i rzuciłem. Wpadło, bardzo się cieszymy.

Kotwica oddała jeszcze rzut?

- Darrell Harris próbował trafić z półobrotu, ale Aleks Perka trzymał mu rękę przed twarzą. Było pudło i zaczęliśmy się cieszyć na środku parkietu. Była ogromna radość. To nasze pierwsze zwycięstwo i bardzo duże zwycięstwo, bo przegrywaliśmy już 18 punktami.

Trener ostatnio pana skrytykował. Jak pan to teraz skomentuje?

- Bez komentarza. Wygraliśmy mecz i to najważniejsze. Co było, minęło. Będę pokazywał, że stać mnie na grę w ekstraklasie.

Kotwica Kołobrzeg - Polonia Azbud Warszawa 89:91 po dogrywce. Kwarty: 23:15, 22:20, 18:25, 18:21. Dogrywka: 8:10. Kotwica: Diduszko 34 (5), Harris 25 (2), Stelmach 12, Smith 8 (1), Wichniarz 8 (2) oraz Bręk 2, Freeman 0, Danesi 0. Polonia Azbud: Miller 28 (5), Hughes 13 (1), Frasunkiewicz 9 (1), Bacik 4, Alexander 2 oraz Perka 20, Łączyński 9 (1), Kingsley 6, Nowakowski 0.

Podziel się