Sport.pl

Liga Europejska: Polonia Warszawa wraca do Europy

Olgierd Kwiatkowski
01.07.2009 , aktualizacja: 02.07.2009 19:25
A A A Drukuj
Piłkarze Polonii Fot. Mieczyslaw Michalak / AG Piłkarze Polonii
- Nie wiemy, czego się spodziewać, ale ja wiem, że zawsze na Bałkanach trudno się gra - mówi kapitan Polonii Warszawa Radek Mynarz przed meczem z Budućnostią Podgorica w I rundzie Ligi Europejskiej.
Polonia wraca do Europy. Od ostatniego meczu - z FC Porto w 2002 roku - droga do niej klubu z Konwiktorskiej była wyboista. Zagrożenie bankructwem, rozpaczliwa obrona przed spadkiem do II ligi, w końcu degradacja, porażki w walce o awans o ekstraklasę, cudowna reaktywacja po wykupieniu licencji Groclinu Grodzisk Wlk. i zapewnienie sobie rzutem na taśmę w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu udziału w Lidze Europejskiej.

Jak Mourinho wściekał się po meczu Polonii

Dotychczasowa historia występów Polonii w Europie nie jest długa. Pomijając start w Pucharze Intertoto, który statystycy niechętnie włączają do pucharowych statystyk, liczy raptem 18 meczów. - Najlepszy? Zdecydowanie ten w Bukareszcie z Dinamem. Wynik się zmieniał co chwila, raz prowadzili oni, raz my. Wygraliśmy 4:3 w potwornym upale. Nawet w rewanżu, kiedy wygraliśmy niby łatwiej, nie wypadliśmy tak dobrze - wspomina Igor Gołaszewski. W pucharowych meczach Polonii wystąpił w 14 z 18 meczów, strzelił dwa gole, jeden z nich w Bukareszcie, ten zwycięski. - Graliśmy też mecze z FC Porto. Pierwszy przegraliśmy 0:6. Stanley Udenkwor nie wykorzystał na początku meczu świetnej sytuacji, a potem bramki posypały się jak śliwki z drzewa, ale w rewanżu wygraliśmy. To była jedyna porażka FC Porto w drodze do Pucharu UEFA. Nie zagrali wszyscy najlepsi. Deco wszedł w drugiej połowie, ale miło dziś się wspomina, że doprowadziliśmy do wściekłości José Mourinho. Po meczu jeszcze na boisku ochrzaniał własnych zawodników - opowiada były kapitan "Czarnych Koszul".

Tamtą Polonię z lat 1998-2002 tworzyli zupełnie inni zawodnicy. Został z nich jedynie Piotr Dziewicki, który wrócił do stolicy na początku tego roku, po latach gry we Wronkach i w tureckiej Antalyi. 30-letni zawodnik do Podgoricy nie pojechał. Wciąż leczy skutki urazu ścięgna Achillesa, który wyłączył go z gry w ostatnich miesiącach.

Kilku piłkarzy z tej grupy osiągnęło całkiem sporo. Michał Żewłakow (3 występy w barwach Polonii w pucharach) został wybitnym reprezentantem Polski, grał w mistrzostwach świata i Europy, Emmanuel Olisadebe (9 meczów, 4 gole) wprowadził Polaków do mundialu w Korei i Japonii, w skali krajowej niezłym życiorysem mogą się pochwalić Tomasz Kiełbowicz (6/1), Mariusz Liberda (4), Mariusz Pawlak (6). Kilku piłkarzy pokończyło kariery, jak chociażby najlepszy strzelec w europejskich pucharach Polonii Arkadiusz Bąk.

Podróż w nieznane

Czy obecna Polonia jest w stanie ugrać coś więcej w Europie niż jej poprzedniczka w latach 1998-2002? Wtedy pierwsze fazy "Czarne Koszule" przechodziły na ogół gładko. Nigdy nie przebrnęły jednak dwóch rund. W tym roku może być inaczej, co wynika raczej ze zmiany nazwy z Pucharu UEFA na Ligę Europejską i - co za tym idzie - formuły rozgrywek. Jeśli poloniści wygrają dwumecz z Budućnostią Podgorica w kolejnej fazie, na zwycięzcę czeka drużyna z San Marino Juvenes/Dogana, a dopiero w III rundzie na przełomie lipca i sierpnia zespół z wyższej europejskiej półki. Może to być Werder Brema, Ajax Amsterdam, Villarreal. Los ma w czym wybierać.

Ale dzisiejszy rywal "Czarnych Koszul" nie należy do łatwych. Potrafi postraszyć zwłaszcza w Podgoricy. W sezonie 2007/08 Budućnost zremisowała u siebie w Pucharze UEFA z Hajdukiem Split 1:1. Odpadła, bo przegrała w rewanżu 0:1. W Pucharze Intertoto Czarnogórców stać było nawet na zwycięstwo u siebie z Deportivo La Coruna.

Do Podgoricy Polonia pojechała w ciemno. Trenerom nie udało się zdobyć wiele informacji na temat pierwszego w nowym sezonie przeciwnika. - Ale wiadomości nie wygrywają meczów - mówi trener Jacek Grembocki. - To pewnie techniczna drużyna jak każda z byłej Jugosławii. Nie będzie łatwo, ale przyjechaliśmy po to, żeby zrobić dobry wynik - zapowiada obrońca Radek Mynarz.

Ale na dobrą sprawę nie wiadomo też, w jakiej formie znajduje się warszawski zespół. Sezon zakończył nieco ponad miesiąc temu. Piłkarze mieli kilka dni urlopu, krótkie zgrupowanie w Słowenii, podczas którego zagrali, i to z przeszkodami z powodu obfitych opadów, trzy sparingi. Dwukrotnie zremisowali z gruzińskim zespołem Zestafoni i raz z chorwacką Rijeką. - Dobrze nam się grało. Gdyby patrzeć na mecze z Budućnostią na podstawie tego, co pokazaliśmy w sparingach, to stać nas na wiele - zapowiada Mynarz.

Wyjściowa jedenastka Polonii to pole do dociekań. Pewne miejsce w składzie mają tylko: Sebastian Przyrowski w bramce, Radek Mynarz i Tomasz Jodłowiec w obronie, Jarosław Lato, Igor Kozioł i mimo słabszej formy Radosław Majewski w pomocy oraz Filip Ivanovski w ataku. Szansę debiutu w nowej drużynie dostanie pewnie 27-letni Brazylijczyk Marcelo Sarvas. Podobno wypadł w sparingach znakomicie.

Meczu nie będzie można obejrzeć w telewizji nawet na satelicie, co wcale nie oznacza, że piłkarze Polonii znajdą się pod mniejszą presją. Prywatnym samolotem do Podgoricy poleciał oglądać swój zespół właściciel "Czarnych Koszul" Józef Wojciechowski.

Więcej o Polonii Warszawa czytaj w serwisie Sport.pl »


Podziel się