Po raz ostatni na stadionie przy Łazienkowskiej tak mocny rywal w tej fazie europejskich pucharów gościł 16 lat temu, gdy Legia podejmowała Panathinaikos w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Zremisowała 0:0. Ale Skorża takiego wyniku nie chce. - Będę zadowolony, jeśli strzelimy gola i nie stracimy żadnego - mówi mimo kłopotów, które ma ze składem.
- Zawodnicy, którzy jesienią zapewniali drużynie gole, mają kłopoty: jeden nie zagra, drugi nie trenował, a trzeci zaraz odejdzie - zaznacza były obrońca Legii Jacek Bednarz. Chodzi o trio które jesienią napędzało akcje ofensywne. W czwartek przeciw Sportingowi nie wystąpi rozgrywający Miroslav Radović (7 goli w
LE w tym sezonie), który leczy pęknięte żebra. Lewoskrzydłowy Maciej Rybus myślami może być w Tereku Grozny, do którego odejdzie za tydzień. Napastnik Danijel Ljuboja przez większość zimy nie trenował z powodu kontuzji pachwiny. - Jest gotowy zagrać tak długo, jak będzie potrzeba - zapewnia trener Legii
Maciej Skorża, ale jego forma jest niewiadomą.
Legia musi sobie też radzić bez Ariela Borysiuka, od którego w poprzedniej rundzie trener zaczynał ustawianie składu. Defensywnego pomocnika sprzedano dwa tygodnie temu do niemieckiego Kaiserslautern. - Mamy kim zastąpić piłkarzy, których brakuje - zapewnia trener, ale jednocześnie przyznaje, że jego drużyna jest słabsza niż jesienią. W poniedziałek Skorża nie chciał rozmawiać z dziennikarzami, gdy okazało się, że zespół wiosną będzie słabszy również o Rybusa. Był rozgniewany, bo choć Legia sprzedaje piłkarzy, to ich nie kupuje. Trenerowi obiecano nowego napastnika, który być może w ciągu kilku dni trafi do Warszawy, ale na razie go nie dostał.
- Jeśli były jakieś złe emocje, to już ich nie ma. Głowę zaprząta mi tylko mecz - twierdzi. - Dla nas to coś wyjątkowego. Właśnie dlatego spodziewam się że zaangażowanie będzie po naszej stronie. W ogóle nie zawracam sobie głowy tym, że nie jesteśmy faworytami i nawet jeśli przegramy nic się nie stanie. Wierzę, że możemy awansować, a żeby to się stało, musimy zagrać dwa doskonałe mecze.
A wydawało się, że warszawiakom nie pozostaje nic innego jak wykorzystać kłopoty rywala. Gdy w połowie grudnia Legia wylosowała Sporting, miny w klubie były niewyraźne. 18-krotny mistrz Portugalii jesienią kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa prowadzony przez Domingosa Paciencię, który sezon wcześniej doprowadził Bragę do finału Ligi Europejskiej. Ale od początku stycznia lizbończycy z dziesięciu meczów wygrali tylko dwa, nawiedziła ich plaga kontuzji. A w poniedziałek zmienili trenera. Paciencię zastąpił Ricardo Sa Pinto.
- I to jest jedna z najgorszych informacji dla Legii. Jak się mawia na Półwyspie Iberyjskim, zwłaszcza w Hiszpanii: nowy trener - zwycięstwo pewne - ocenia były napastnik Legii Wojciech Kowalczyk. - Piłkarze będą chcieli pokazać się nowemu trenerowi. Z drugiej strony on ich jeszcze dobrze nie zna. Mimo wszystko wolałbym grać przeciwko drużynie Domingosa Paciencii. Wiedziałbym czego się spodziewać - mówi Skorża.
Na portugalskich rywali ruszy w nieco eksperymentalnym składzie, z Michałem Żyro lub Rafałem Wolskim na skrzydle od pierwszej minuty. - Żyro, Wolski czy Kucharczyk rozegrali już świetne mecze w lidze, ale nie w pucharach. Nie wiem, czy są na to gotowi - ocenia Bednarz. Jeśli Skorża będzie chciał wykorzystać ustawienie z trzema defensywnymi pomocnikami, które zapewniło mu zwycięstwa ze Spartakiem w Moskwie i z Rapidem w Bukareszcie, na środku pomocy zagra Jakub Rzeźniczak - prawy obrońca, który do nowej roli był przygotowywany w ostatnich sparingach.
Legii, którą w czwartek będzie dopingowało ponad 30 tys. kibiców (w środę w kasach zostało ok. tysiąc biletów) może pomóc pogoda. Portugalskie gazety od kilku dni informują o prognozach na czwartkowy wieczór. Od środy w
Warszawie intensywnie pada śnieg. Boisko przy Łazienkowskiej jest od trzech tygodni podgrzewane i jeśli tuż przed meczem nie będzie zadymki, mecz nie jest zagrożony. Ale może toczyć się w zimowych warunkach, do których rywale nie są przyzwyczajeni.
- W takich warunkach trenujemy od tygodnia, więc to może być niewielka przewaga, ale we wtorek Olympiakos wygrał z Rubinem, przy dziesięciostopniowym mrozie w Kazaniu - studzi emocje Skorża. - Dla dobrych drużyn pogoda nie stanowi problemu. Mimo kryzysu, śniegu i zmiany trenera to Sporting jest faworytem. A dla nas to będzie, mam nadzieję mecz życia.
Legia Warszawa - Sporting Lizbona, czwartek godz. 19. Legia: Kuciak - Jedrzejczyk, Żewłakow, Komorowski, Wawrzyniak - Rzeźniczak (Wolski), Gol, Vrdoljak - Żyro, Rybus - Ljuboja
Sporting: Rui Patricio - J. Pereira, Onyewu, Xandao, Evaldo - M. Fernandez, Rinaudo, Schaars - Izmajłow (Carillo), van Wolfswinkel, Insua
Śnieg nie przeszkadza murawie na stadionie
Legia i Sporting trenują przed meczem