Żewłakow za darmo trafił do Legii w letnim okienku transferowym. Od razu stał się kluczowym zawodnikiem w zespole Macieja Skorży. Razem z Marcinem Komorowskim tworzył podstawową parę środkowych obrońców.
Legia w rundzie jesiennej straciła tylko 10 goli - najmniej w ekstraklasie. Na uwagę zasługuje fakt, że były reprezentant Polski ani razu nie został ukarany żółtą kartką.
Wiosną Żewłakow nie powinien mieć problemów z utrzymaniem miejsca w wyjściowym składzie. Doświadczony piłkarz był najczęściej grającym w zimowych sparingach obrońcą.
Kontrakt byłego reprezentanta Polski obowiązuje do końca obecnego sezonu. Żewłakow deklaruje chęć pozostania w zespole, który chce walczyć o mistrzostwo Polski.
- Nie chcę kończyć kariery i zostałbym w
Warszawie, ale nie wiem, co na to szefowie klubu. Postaram się sprawić, by przedłużyli kontrakt - mówił w grudniu Żewłakow.
Jodłowiec w Polonii grywa jako defensywny pomocnik lub środkowy obrońca - w rundzie jesiennej strzelił jednego gola, miał tylko dwie żółte kartki. Jedyna bramka, którą zdobył, padła w derbach Warszawy, które Polonia wygrała u siebie 2:1.
Jodłowiec, mimo zainteresowania zagranicznych klubów, pozostał na Konwiktorskiej. Weto transferowe postawił Józef Wojciechowski. Właściciel Polonii zadeklarował, że po sezonie nie będzie robił żadnych problemów z odejściem kluczowego piłkarza. Pod warunkiem atrakcyjnych ofert, których nie brakuje.
Wcześniej Jodłowcem poważnie zainteresowane były kluby z Włoch, m.in.
Palermo. W zimowym okienku transferowym
FC Kaiserslautern było zdeterminowane ściągnąć piłkarza do siebie. Klub z Bundesligi oferował 2 mln euro. Ostatecznie pozyskał piłkarza Legii Ariela Borysiuka.
- Prezesowi i trenerowi bardzo zależało, żebym został w Polonii jeszcze kilka miesięcy. Po rozmowie z szkoleniowcem też uznałem, że lepszy czas na zmianę klubu będzie po Euro - mówił "Przeglądowi Sportowemu" 23-krotny reprezentant Polski, który ma duże szanse na grę podczas Euro.