Sport.pl

Koszykarze Politechniki grają z Turowem. Starcević: Byłbym zadowolony z dogrywki

Łukasz Cegliński
08.02.2012 , aktualizacja: 08.02.2012 08:10
A A A Drukuj
Jakub Parzeński (z prawej) w meczu PBG Basket Poznań przeciw AZS Politechnika Warszawska Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta Jakub Parzeński (z prawej) w meczu PBG Basket Poznań przeciw AZS Politechnika Warszawska
W środę o 19 w hali Koło koszykarze AZS Politechniki podejmują jednego z faworytów rozgrywek PGE Turów Zgorzelec. - Będziemy próbować walczyć, ale trudno wyobrazić sobie, byśmy mogli zrobić krzywdę takiej drużynie. Pół żartem, pół serio mogę powiedzieć, że byłbym szczęśliwy, gdybyśmy doprowadzili do dogrywki - mówi trener Politechniki Mladen Starcević.
Warszawiacy z bilansem 6-16 zajmują przedostatnie miejsce w Tauron Basket Lidze, a rywal w zaległym meczu 21. kolejki, Turów, który wygrał 15 z 22 meczów, jest czwarty. Wielką dysproporcję siły między zespołami dodatkowo powiększa fakt, że Politechnika zagra w środę bez dwóch najwyższych graczy.

Na środę zaplanowano operację złamanej kości jarzmowej i pękniętego oczodołu u kapitana drużyny Leszka Karwowskiego, na operację kolana czeka inny środkowy Marcin Kolowca. - To jego prawe kolano ciągle puchnie, Marcin nie może grać - tłumaczy Starcević.

Obaj gracze wspólnie zapewniali Politechnice średnio 13,6 punktu oraz 8,6 zbiórki na mecz. W starciu z Turowem, gdzie pod koszem grają m.in. John Edwards, Dallas Lauderdale czy Daniel Kickert ich brak będzie bardzo widoczny. Na pozycjach Karwowskiego i Kolowcy z konieczności będą występować Patryk Pełka, Michał Nowakowski czy Jarosław Mokros, który mierzą po 202 cm wzrostu, ale posturą znacznie ustępują środowym rywalom.

- My nie możemy wprost mówić o zwycięstwie, ale możemy próbować Turów zaskoczyć i z nimi powalczyć - mówi Starcević. - Ale z tym, czym dysponujemy, mogę pół żartem, pół serio powiedzieć, że byłbym szczęśliwy, gdybyśmy doprowadzili do dogrywki. Tak, byłbym zadowolony z dogrywki - śmieje się Chorwat.

- Trudno wyobrazić sobie, byśmy mogli zrobić krzywdę takiej drużynie, jak Turów - poważnie dodaje jednak trener Politechniki. - To dla nas za mocny zespół i nie ma znaczenia to, że oni przegrali ostatnio kilka meczów.

2 listopada Politechnika przegrała w Zgorzelcu 63:89, choć w pierwszej połowie grała zaskakująco dobrze. - Prowadziliśmy 16 punktami w połowie drugiej kwarty, ale byliśmy wówczas w zupełnie innej kondycji i inna była sytuacja naszego zespołu. Zresztą po trzech kwartach był już wtedy remis, a w czwartej Turów pokazał swoją jakoś i pewnie z nami wygrał - wspomina Starcević.

Inna sytuacja zespołu dotyczy i kontuzji podkoszowych, i kłopotów organizacyjnych. Politechnika ma problemy z płatnościami, ostatnio do ŁKS Łódź odszedł szukający większej możliwości gry Michał Michalak, a klubu w Trójmieście szukał pierwszy rozgrywający Łukasz Wilczek. Nie znalazł go jednak i wrócił do Warszawy.

Koszykarze Politechniki wygrali z ostatnim zespołem ligi


Zobacz więcej na temat:

Podziel się