Na płycie Stadionu Narodowego w
Warszawie trwa walka z mrozem i czasem. Robotnicy rozwijają setki rolek z murawą, na której już w sobotę mecz o Superpuchar Polski mają rozegrać piłkarze Legii i Wisły.
Poniedziałkowe komunikaty mówiły, że na płycie stadionu ułożono już 30 proc. murawy, ale we wtorek okazało się, że wciąż położono zaledwie jedną trzecią całości. 100 proc. ma być wykonane w czwartek, najpóźniej w piątek rano.
- Mamy taką pogodę jaką mamy, nie mamy wyjścia, musimy układać murawę przy takiej temperaturze. Szybciej nie można tego zrobić - tłumaczy opóźnienia Marek Wypychowski, prezes firmy Zielona Architektura, która jest odpowiedzialna na układanie murawy na Narodowym. Zwiniętą w rolki trawę przywiozło w ubiegłym tygodniu z Holandii 21 tirów. Każda rolka ma 1,2 m szerokości, 12 m długości i waży ok. 800 kg.
Według Wypychowskiego system podgrzewania murawy na stadionie jest wydolny przy temperaturze otoczenia do -10 stopni. Wtedy podłoże może zostać podgrzane do kilku stopni. Przy niższej temperaturze trawa szybciej marznie, o wiele trudniej ją ułożyć. Nie ma możliwości, żeby rosła przy -20 stopniach.
Murawa ma zostać na stadionie po meczu Polski z Portugalią, który zaplanowano na 29 lutego. - Będziemy ją pielęgnowali, aby wytrzymała jak najdłużej. Jeżeli do Euro trawa nie dotrwa, wtedy zastąpimy ją nową murawą - mówi Wypychowski.
To nie pierwszy raz, kiedy murawa jest układana w zimie przy ujemnych temperaturach. Firma Wypychowskiego kładła trawę na mrozie między innymi na stadionach w Krakowie,
Łodzi,
Białymstoku, Gdyni i
Szczecinie.
Murawa na Narodowy kosztowała kilkaset tysięcy złotych - dokładnej sumy Wypychowski nie podaje. Te pieniądze to ułamek kwoty, którą Hydrobudowa otrzymała od Narodowego Centrum Sportu za wybudowanie płyty boiska. Zgodnie z aneksem do umowy, którą pod koniec grudnia ubiegłego roku NCS podpisał z wykonawcą stadionu, wybudowanie całej płyty boiska miało kosztować 59,5 mln złotych.
Według zapisów tej umowy murawa ma być gotowa do 10 lutego.