Jeśli odpowiedź na smsa z życzeniami od autora artykułu jest wyrazem kondycji psychicznej Karwowskiego, to 37-letni podkoszowy Politechniki jest w dobrym stanie: "Jutro mnie kroją, trochę jest tych złamań i trzeba porządek zrobić, bo niesymetryczny jestem" - napisał z uśmieszkiem kapitan warszawskiej drużyny.
Jak doszło do uraz opowiada trener Politechniki Mladen Starcević. - Mój kapitan, mój wieloletni kapitan, najdłuższy, jakiego miałem w życiu, na mniej niż trzy minuty przed końcem meczu atakował kosz, a Bartłomiej Bartoszewicz z ŁKS zderzył się z nim czołem trafiając dokładnie w kość wystającą pod okiem.
- To było jak nokaut, nie było miło to widzieć - mówi Chorwat. - Leszek wstał, powiedział coś w stylu "Uważaj, co robisz!", ale potem się zakręcił i upadł na boisko. Nie bardzo wiedział gdzie jest, prosto z szatni pojechał karetką do szpitala, ale pierwsze zdjęcie RTG nie pokazało zbyt wiele.
- Mikrozłamanie wykazała tomografia, która ujawniła też najważniejszą rzecz - kość zapadła się do środka. To poważna sytuacja, bo nacisk na nerw może uszkodzić oko - tłumaczy Starcević.
- Operacja w
Warszawie miała być w poniedziałek, ze względu na jakiś wypadek przesunięto ją na wtorek. Ale we wtorek wysłał mi smsa, że operację przesunięto na środę. Nie dzwonię do niego, bo to dramatyczna sytuacja. Odpisałem tylko "Kapitanie, trzymam kciuki" - kończy trener Politechniki.
37-letni Karwowski kilka tygodni temu mówił, że na 99 proc. obecny sezon jest jego ostatnim w karierze. Czy zdaniem Starcevicia koszykarz wróci jeszcze do
gry? - Wierzę, że on wróci na boisko. To jest taki twardy gość, że musi wrócić - mówi Chorwat.
- Jak będzie gotowy i chętny do gry, to dam mu miejsce na boisku bez względu na wynik, naszą pozycję itd. Taki kapitan musi dostać jeszcze szansę, musi mieć szansę na dumne zakończenie kariery na boisku, a nie w szpitalu. Mam nadzieję, że tak się stanie.
W tym sezonie Karwowski zagrał w 22 meczach - rzucał średnio po 9,1 punktu, miał po 4,6 zbiórki. W meczu z ŁKS zdobył 10 punktów i miał pięć zbiórek.
Politechnika wygrała spotkanie 77:65, ale wciąż zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli z bilansem 6-16.
W środę, w zaległym meczu 21. kolejki Tauron Basket Ligi, warszawiacy zagrają o 19 w hali Koło z PGE
Turów Zgorzelec. Poza Karwowskim w ich zespole zabraknie innego środkowego Marcina Kolowcy, który czeka na operację kolana.