Sport.pl

T-Mobile Ekstraklasa. Cani odchodzi z Polonii?

Olgierd Kwiatkowski
27.01.2012 , aktualizacja: 27.01.2012 13:58
A A A Drukuj
Edgar Cani Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta Edgar Cani
Edgar Cani nie pojechał z warszawskim zespołem na zgrupowanie w tureckim Belek. Albański napastnik rozmawia z klubem z zagranicy i możliwe, że już w styczniu opuści drużynę "Czarnych Koszul".
Edgar Cani (Polonia Warszawa)
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Edgar Cani (Polonia Warszawa)
We wtorek, dzień przed wylotem do Turcji, Albańczyk - najskuteczniejszy piłkarz Polonii, który na jesieni strzelił osiem goli - miał przedłużyć ważny do czerwca kontrakt z Polonią. Dokumenty były przygotowane do podpisu. W ostatniej chwili piłkarz i jego agent zmienili zdanie, nie zdecydowali się na parafowanie umowy. W środę, tuż przed odlotem, właściciel klubu Józef Wojciechowski postanowił, że Cani nie wyleci z drużyną na obóz.

- Wiemy o tym, że prowadzi rozmowy z innym klubem, z zagranicy. Daliśmy mu czas, żeby się zastanowił, czy chce być nadal z Polonią, czy nie - powiedział Wojciechowski. - Czy jestem jego postawą rozczarowany? A skąd ja mogę wiedzieć, co siedzi w głowie młodego człowieka? Nie, nie jestem rozczarowany. W piłce trzeba być przygotowanym na takie rozwiązania. One zdarzają się często. Rozczarowanym być można, kiedy kogoś żona zdradza.

Albańczyk przyszedł do Polonii w lipcu ubiegłego roku. Zespołem, w którym poprzednio występował, była Modena z Serie B, do której został wypożyczony z Palermo. Umowa z "Czarnymi Koszulami" zakładała, że jeśli piłkarz się sprawdzi, to zostanie przedłużona automatycznie o trzy lata. Warunek: warszawski klub zdecyduje się na prolongatę do końca listopada. Polonia nie zrobiła jednak tego na czas, bo Cani długo nie był w stanie przekonać do siebie trenera Jacka Zielińskiego i właściciela. Zupełnie nie doceniał go ówczesny wiceprezes ds. sportowych Włodzimierz Lubański, który nie naciskał na przedłużenie umowy.

Cani na dobre "odpalił" dopiero w listopadzie. W ostatnich pięciu meczach Polonii w 2011 roku strzelił sześć goli, w Gdańsku z Lechią zaliczył hat-tricka. Po tym pokazie własnych możliwości to on i jego menedżer oraz reprezentujący go w Polsce Zbigniew Boniek postanowili grać na zwłokę, by wynegocjować lepsze warunki w Warszawie, ale też rozpatrzyć oferty z innych klubów.

Cani miał jednak zostać w Polonii do czerwca, by odejść latem za darmo. Teraz, gdy nie wyjechał na obóz, komplikuje się sytuacja zarówno samego piłkarza, jak i "Czarnych Koszul". Albańczyk raczej nie zdecyduje się na to, by pół roku do końca umowy spędzić w drużynie Młodej Ekstraklasy. A zanosi się na to, jeśli nie przyjmie warunków Polonii i nie podpisze z nią nowego kontraktu. Musi już odejść lada dzień, okienko transferowe w zachodnich ligach zamyka się 31 stycznia. Jego nowy klub będzie jednak musiał zapłacić kwotę odstępnego, a w czerwcu miałby go za darmo.

Polonię z kolei czekają poszukiwania nowego napastnika. Dwa tygodnie temu kupiony został do drużyny Władimir Dwaliszwili, ale reprezentant Gruzji miał - według słów trenera Jacka Zielińskiego - uzupełniać się z Canim.

Prezes "Czarnych Koszul" przekonuje, że jest przygotowany na niespodziewany transfery. - Prowadzimy już rozmowy z kilkoma zawodnikami, z których jeden przyjdzie na miejsce Caniego - zapowiada Wojciechowski. - Żalu wielkiego po Canim nie będzie, bo nawet sam trener powiedział, że do tej pory rozegrał u nas dwa i pół dobrego meczu.

Albańczyk był jednak najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny, strzelił osiem goli. Pod względem bramek zdobywanych w stosunku do czasu spędzonego na boisku zajmował drugą pozycję w lidze za Łotyszem Artjomsem Rudniewem (gol co 93 minuty Caniego, co 80 minut piłkarza Lecha Poznań). Dopiero zgrywał się z zespołem, a po przepracowaniu zimy miał być silniejszy, bardziej wytrzymały i przez to też skuteczniejszy.

Czy odejście Albańczyka nie popsuje Zielińskiemu planów przygotowań na drugą część sezonu, tak jak latem pokrzyżowało mu szyki odejście Euzebiusza Smolarka i Artura Sobiecha?

Zobacz więcej na temat:

Podziel się