Kontrakt - ważny do czerwca 2014 roku - 28-letni pomocnik podpisał w czerwcu ubiegłego roku. Był pierwszym piłkarzem pozyskanym przez "Czarne Koszule" przed obecnym sezonem, w letnim okienku transferowym. Pierwszy też z grupy siedmiu sprowadzonych przed pół rokiem zawodników definitywnie rozstaje się z warszawską drużyną (niedawno do Korony
Kielce został wypożyczony Miłosz Przybecki).
- Zrobiliśmy wzmocnienia, sprowadziliśmy zawodników również na jego pozycję. Nie miał szansy grać, nie było więc sensu go dłużej trzymać - uzasadnił powody rozstania z piłkarzem prezes Polonii Józef Wojciechowski.
- Jeżeli klub nie widzi zawodnika w składzie, nie chce go wziąć na obóz, to nie ma sensu się użerać. Trzeba było znaleźć jakieś rozwiązanie. Widocznie takie właśnie pasowało zawodnikowi - mówi menedżer Bonina Krzysztof Jakubczak.
Na temat tej sprawy nie chciał na razie wypowiadać się trener Jacek Zieliński. Z jednej strony szkoleniowiec był rozczarowany postawą piłkarza jesienią, wystawiał go w rezerwie, raz odesłał na trybuny, ale z drugiej strony często stawał w jego obronie, długo chciał go zatrzymać w drużynie.
Co przesądziło o zmianie decyzji? Podobno zdanie zmienił zawodnik. Uznał, że korzystniejsze dla niego będzie pożegnanie się z Polonią już teraz, a nie za pół roku - być może spędzone w Młodej Ekstraklasie albo poza nią w klubie niechcianych zawodników. Czy ma już nowy klub? - Dziś nie, ale myślę, że wkrótce znajdzie - zapowiedział Jakubczak.
Na transferze do stolicy zyskał sam piłkarz, dużo gorszy interes zrobiła Polonia. Teoretycznie Bonin przyszedł "za darmo", bez konieczności płacenia sumy odstępnego jego poprzedniemu klubowi Górnikowi Zabrze, ale za to z wysokim - wynoszącym milion złotych - bonusem za podpisanie umowy i z gigantyczną pensją - 100 tys. zł brutto miesięcznie. Do tej pory, czyli przez pół roku, "Czarne Koszule" wydały na byłego reprezentanta Polski (jeden występ w kadrze w maju 2005 r. z Litwą) 1,5 mln zł. Kwota ta nie uwzględnia sumy wypłaconej zawodnikowi przy rozwiązywaniu umowy.
Skrzydłowy okazał się więc bardzo drogim zawodnikiem w stosunku do tego, co dał klubowi. A dał niewiele. Jedynego gola zdobył w 1/16 finału Pucharu Polski, w pojedynku z pierwszoligowym Ruchem Radzionków. W
T-Mobile Ekstraklasie zagrał w 12 ligowych spotkaniach, w których nie strzelił żadnej bramki, zaliczył jedną asystę (w przegranym 2:3 wrześniowym meczu z Jagiellonią). Więcej pożytku na skrzydłach, dynamicznych akcji, dośrodkowań przynieśli: Bruno, Paweł Wszołek, Pavel Szultes oraz dwaj boczni obrońcy Dorde Czotra i Aleksander Todorovski.
W rundzie wiosennej zastąpić Bonina na prawym skrzydle mogą oprócz Bruno, Wszołka i Szultesa kupiony w styczniu z Beitaru Jerozolima izraelski pomocnik Aviram Baruchjan.
0 tyle goli strzelił w rundzie jesiennej dla Polonii w T-Mobile Ekstraklasie Grzegorz Bonin