15 stycznia na turnieju w Lipsku Polki pokonały w meczu o trzecie miejsce Holandię 4:3 i zajęły trzecie miejsce w turnieju - to największy sukces Polek w historii. 22-letnia Grzanka, która w kraju reprezentuje Start Brzeziny, to rezerwowy napastnik zespołu.
Łukasz Cegliński: Warszawa praktycznie nie ma tradycji, jeśli chodzi o hokej na trawie, więc jak to się stało, że warszawianka znalazła się w reprezentacji Polski i zdobyła brązowy medal mistrzostw Europy? Anna Grzanka: Chodziłam do szkoły podstawowej przy ul. Wilczej, w której - jak byłam w piątej klasie - utworzono sekcję hokejową UKS Wilczki. Ja w podstawówce byłam obecna na każdych zajęciach sportowych, więc w hokeja też zaczęłam grać. Było nas tam parę dziewczyn, jeździłyśmy na różne turnieje w Polsce. Na jednym z nich trenerka z Brzezin zapytała, które z nas mogłyby zagrać w jej zespole w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. My, jako Wilczki, w niej nie startowałyśmy, a ja pasowałam, jeśli chodzi o wiek. Zagrałam w drużynie z Brzezin, w Starcie, i zostałam w niej do dziś.
Rodzice nie robili problemów? - Nie, bo na treningi do Brzezin jeździłam tylko w piątki, ewentualnie w czwartki. Zostawałam na weekendy, bo wtedy były mecze. Ale cały tydzień trenowałam z chłopakami z Sokoła lub w trzech innych warszawskich UKS. Szukałam sobie miejsca do gry w
Warszawie, w Brzezinach głównie grałam.
Jak znalazła się pani w reprezentacji? - Jakieś dwa lata po olimpiadzie młodzieży miałam dobry występ na jakimś halowym turnieju i zakwalifikowano mnie do szerokiej kadry juniorek. Pojechałam na zgrupowanie i choć wypadłam z kadry ze względu na kontuzję, to jednak potem byłam do niej regularnie powoływana. Na zgrupowanie reprezentacji seniorek na trawie po raz pierwszy pojechałam w 2007 roku, na hali znalazłam się w kadrze dwa lata temu.
Jakie są różnice między trawą, a halą? - Porównywalne do tych, które są między futsalem, a piłką nożną. Trawiaste boisko w hokeju jest nieco mniejsze od piłkarskiego, a halowe podobne do futsalowego - mniejsze niż trawiaste, otoczone bandami. Na hali są też inne zasady - np. nie można podawać piłki górą. Na świecie bardziej poważany jest oczywiście hokej na trawie, bo to jest dyscyplina olimpijska. W halowym były dopiero trzy turnieje o mistrzostwo świata, a takie kraje jak Anglia czy
Francja dopiero od niedawna mają swoje reprezentacje.
Reprezentacja Polski ma dwie odrębne drużyny? - Nie, tą samą. Choć na trawie w składzie meczowym jest 16 zawodników, a w halowym - 12.
Na jakiej gra pani pozycji? - W ataku. Podział na formacje jest taki, jak w piłce - są napastnicy, pomocnicy i obrońcy.
Co jest pani największym atutem? - Nie wiem... Mówią, że jak na napastnika, dobrze gram w obronie. Na mistrzostwach Europy gola nie strzeliłam.
Ten wasz brązowy medal był wielką sensacją. - Zdecydowanie. W grupie A występowałyśmy dopiero drugi raz - dwa lata temu zajęłyśmy szóste miejsce, ostatnie, które gwarantowało utrzymanie. Teraz miałyśmy taki sam cel. Awans na mistrzostwa świata daje samo utrzymanie się w grupie A mistrzostw Europy i choć to dopiero następne ME będą kwalifikacją na MŚ, to tegoroczny sukces na pewno nam pomoże.
Co zdecydowało, że wypadłyście tak dobrze? - To, że ekipa jest coraz bardziej doświadczona, że zawodniczki mają za sobą coraz więcej ważnych imprez. Mamy też super trenera, Krzysztofa Rachwalskiego, który stara się z nas wycisnąć wszystko, co tylko może. Byłyśmy dobrze przygotowane fizycznie, taktycznie i technicznie.