Bałagan wokół koszykarskiego zespołu Politechniki wyszedł na światło dzienne w niedzielę, kiedy trener Mladen Starcević wystąpił na konferencji prasowej po meczu w Sopocie w koszulce z napisem "SOS", dając do zrozumienia, że finansowa sytuacja klubu jest w opłakanym stanie. Prezes Jolanta Dolecka przyznała, że możliwe jest, że drużyna zostanie wycofana z rozgrywek.
W poniedziałek Leszek Karwowski, 36-letni kapitan i najbardziej doświadczony zawodnik zespołu, napisał w swoim
blogu, że "patrząc globalnie, będąc szczerym do bólu, ten zespół nie ma prawa istnieć". Koszykarz drużyny, która przegrała osiem meczów z rzędu i zajmuje ostatnie miejsce w Tauron Basket Lidze, dodał też, że "zaangażowanie i chęć do pracy to za mało. Jest jeszcze pozasportowa część, która jeszcze bardziej kuleje niż sama gra".
"Nie ma siły, jeżeli zawodnik, który z czterech pensji dostaje jedną, czyli jak ma w kontrakcie 4000 zł, tzn. w tym czasie zarobił 1000 zł na miesiąc, nie zdemolował swojej psychiki. Fakty są druzgocące. Praca za 1/4 pensji. Kto o zdroworozsądkowym podejściu do życia przychodzi każdego dnia na trening, do pracy, nie wiedząc, czy dostanie to, na co się umówił z pracodawcą?" - pyta retorycznie Karwowski.
Co na to Dolecka? - Rozumiem koszykarzy, rozmawiałam z Leszkiem. Zaległości wobec drużyny wynoszą dwie
pensje, ale to zostanie wyrównane - mówi prezes klubu. - W porównaniu z wynagrodzeniami w innych klubach zaległości w Politechnice to grosze - kilkanaście, może kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie - szacuje Jarosław Popiołek, prezes Mostostalu
Warszawa, jedynego sponsora drużyny, który - narzekając na zbyt małe wsparcie ze strony władz miasta - zapowiada wycofanie się z finansowania sportu.
Na razie
Politechnika walczy o życie - w czwartek konwent uczelni będzie apelował do jej absolwentów o wsparcie dla drużyny. - Wystarczyłoby, żeby kilku, kilkunastu z tych, którzy mają wpływ na biznes, zadeklarowało wsparcie i problem w tym sezonie byłby rozwiązany - uważa Popiołek, wiceprzewodniczący konwentu. - Będziemy przekonywać ludzi, że nie można koszykarzy zostawić w takim stanie jak teraz. I nie chodzi nam tylko o pomoc doraźną, ale też o plan długofalowy.
Pospolite ruszenie w obliczu katastrofy dotyczy także walki o jak najlepszą frekwencję na sobotnim meczu z Energą Czarni Słupsk, który odbędzie się na Torwarze. Klub stara się informować o meczu na Facebooku (profil AZSPWBasket), gdzie proponuje kilka różnych promocji dotyczących grudniowych spotkań w
Warszawie - poza meczem z Czarnymi cztery kolejne odbędą się w hali Koło.
Pierwszy problem Politechnika będzie miała jednak już w sobotę - spotkanie z Czarnymi rozpocznie się o 18, czyli dokładnie w tym samym momencie, co mecz piłkarzy Legii z Cracovią na Łazienkowskiej. Dlaczego koszykarze nie przenieśli spotkania? - Nam terminy wyznacza Torwar - mówi Dolecka. - Chcieliśmy tam grać 17 grudnia, ale hala była zajęta. Gramy zatem już teraz, a o zmianę godziny nie występowaliśmy, bo o meczu Legii dowiedzieliśmy się niedawno, kiedy wysłaliśmy już zaproszenia, zamówiliśmy płachty reklamowe i plakaty, wydrukowaliśmy bilety. Już za późno, by to odkręcać - mówi Dolecka.