Dwa tygodnie temu zespoły grały na Łazienkowskiej. Był to mecz przełożony z lipca, wtedy letnia ulewa nad Warszawą zmieniła boisko w bagno. Zespół Macieja Skorży wygrał 3:0 pokazując sporo efektownych akcji pod bramką Zagłębia. Poniedziałkowy rewanż na Dolnym Śląsku miał niemal identyczny scenariusz. Legioniści czuli się jak u siebie, z trybun słychać było wyłącznie kilkuset warszawskich fanów - ci z Lubina, protestując, mecz oglądali niemal w milczeniu. Niemal, bo swoich wygwizdali nim jeszcze skończyła się pierwsza połowa.
Mieli powody - Legia zasłużenie prowadziła 2:0. Zespół Skorży miał przewagę, długo utrzymywał się przy piłce, wymieniał wiele podań, ale niewiele z tego wynikało. Lubinianie ograniczali się do przeszkadzania, po odzyskaniu piłki natychmiast oddawali ją gościom, by znowu biegać i starać się przerwać akcję Legii.
Długo się gospodarzom udawało.
Ale w 23. minucie legioniści mieli rzut wolny, którym pokazał, dlaczego trener Skorża tak często zamyka treningi dla dziennikarzy. Po środowej porażce 0:3 z PSV w Lidze Europejskiej drużyna trenowała bez udziału mediów przez kilka dni. Prawdopodobnie dopieszczali rozgrywanie stałych fragmentów, bo tym, co zrobili w tej akcji zaskoczyli lubinian.
Rafał Wolski podał po ziemi do Danijela Ljuboi, ten odegrał piętą do Macieja Rybusa i 22-letni skrzydłowy trafił do siatki - w drodze do bramki piłka odbiła się jeszcze od słupka.
- Mieliśmy ten wariant przygotowany na mecz z PSV, ale nie było okazji go wykonać. Taki sposób wykonania wolnego podpatrzyliśmy u Fulham, które strzeliło gola Wiśle w Lidze Europejskiej - mówił po meczu trener Legii. Dwa tygodnie temu pierwszego gola Zagłębiu również wbił Rybus, także po zagraniu piętą od Ljuboi. Różnica była taka, że wtedy w bramce Zagłębia stał Aleksander Ptak, a wczoraj Bojan Isailović.
Nim skończyła się pierwsza połowa mecz był rozstrzygnięty, bo zespół Skorży zdobył drugiego gola - katastrofalne nieporozumienie stopera Csaby Horvatha z defensywnym pomocnikiem Patrykiem Rachwałem wykorzystał Chorwat
Ivica Vrdoljak. To była ostatnia w tym meczu dobra wiadomość dla kapitana Legia - w drugiej połowie nie pojawił się na boisku z powodu urazu pachwiny. Wcześniej 28-letni pomocnik dostał czwartą w sezonie żółtą kartkę i na pewno nie zagra w sobotnim meczu z Cracovią, którym Legia zakończy tegoroczne rozgrywki ligowe. 15 grudnia w Tel Awiwie czeka ją jeszcze pojedynek z Hapoelem w Lidze Europejskiej. Dopiero po nim będą wakacje.
W drugiej połowie meczu z Zagłębiem dominacja Legii nie podlegała dyskusji. Warszawianie oddali piłkę rywalom i spokojnie czekali na okazję do kontr. Parę minut przed końcem długie podanie Jakuba Wawrzyniaka wykorzystał Ljuboja, który zdobył ósmego gola w sezonie. Tuż przed końcem piękną bramkę zza pola karnego strzelił defensywny pomocnik i świeżo upieczony ojciec - Ariel Borysiuk.
To była 29. bramka Legii w tym sezonie. Zespół Skorży jest, obok Śląska, najskuteczniejszą drużyną ligi. Stracił tylko dziesięć bramek - równie szczelną defensywę ma jeszcze tylko Lech. Legia zakończy rok co najmniej na drugim miejscu - ma cztery punkty przewagi nad Polonią, pięć nad Wisłą i sześć nad Ruchem. Jeśli Śląsk przegra wyjazdowy mecz z ŁKS, a Legia pokona na Łazienkowskiej przedostatnią w tabeli Cracovię wyprzedzi wrocławian w tabeli.
Maciej Skorża, trener Legii Spodziewałem się agresywnych ataków ze strony Zagłębia, tymczasem gospodarze przyjmowali nas na własnej połowie i wyprowadzali kontry. Przełomem był gol po rozegraniu rzutu wolnego. Później nasze akcje były bardziej składne i płynne. Po przerwie mieliśmy cierpliwie zmieniać ciężar gry i nękać obronę rywala. Nie jestem zadowolony z realizacji tych planów w pierwszej części drugiej połowy. Później sytuacja wróciła do normy, a my kontrolowaliśmy grę. Niestety Ivica Vrdoljak przed przerwą zgłosił kontuzję i nie ryzykowaliśmy jego zdrowia. Urazu doznał Michał Żyro, dlatego to zwycięstwo zostało okupione poważnymi stratami.
Potrzebuję wzmocnień w ofensywie. Jestem zadowolony z gry w obroni, ale z przodu to jeszcze nie jest to. Mamy swoich kandydatów, będziemy się im przyglądać i wybierzemy najlepszych, choć bardzo istotnym czynnikiem będą pieniądze.
Niemiec z Kirgistanu. "Mały Eto'o", czyli kogo testuje Legia