Sport.pl

T-Mobile Ekstraklasa. Zagłębie - Legia 0:4. Warszawianie skutecznie gonią Śląsk

Robert Błoński
05.12.2011 , aktualizacja: 06.12.2011 08:18
A A A Drukuj

05.12.2011, godzina 18:30

Zagłębie Lubin

Bramki:
Kartki:
karne
  • 2P
  • 1P
  • na żywo

Legia Warszawa

Bramki:
Kartki:
Miroslav Radović (Legia Warszawa) w meczu z Zagłębiem Lubin Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta Miroslav Radović (Legia Warszawa) w meczu z Zagłębiem Lubin
Po trzech wyjazdowych meczach bez gola i wygranej Legia rozbiła Zagłębie w Lubinie. Wygrała 4:0 i do lidera z Wrocławia traci tylko dwa punkty.
Dwa tygodnie temu zespoły grały na Łazienkowskiej. Był to mecz przełożony z lipca, wtedy letnia ulewa nad Warszawą zmieniła boisko w bagno. Zespół Macieja Skorży wygrał 3:0 pokazując sporo efektownych akcji pod bramką Zagłębia. Poniedziałkowy rewanż na Dolnym Śląsku miał niemal identyczny scenariusz. Legioniści czuli się jak u siebie, z trybun słychać było wyłącznie kilkuset warszawskich fanów - ci z Lubina, protestując, mecz oglądali niemal w milczeniu. Niemal, bo swoich wygwizdali nim jeszcze skończyła się pierwsza połowa.

Mieli powody - Legia zasłużenie prowadziła 2:0. Zespół Skorży miał przewagę, długo utrzymywał się przy piłce, wymieniał wiele podań, ale niewiele z tego wynikało. Lubinianie ograniczali się do przeszkadzania, po odzyskaniu piłki natychmiast oddawali ją gościom, by znowu biegać i starać się przerwać akcję Legii.

Długo się gospodarzom udawało.

Ale w 23. minucie legioniści mieli rzut wolny, którym pokazał, dlaczego trener Skorża tak często zamyka treningi dla dziennikarzy. Po środowej porażce 0:3 z PSV w Lidze Europejskiej drużyna trenowała bez udziału mediów przez kilka dni. Prawdopodobnie dopieszczali rozgrywanie stałych fragmentów, bo tym, co zrobili w tej akcji zaskoczyli lubinian.

Rafał Wolski podał po ziemi do Danijela Ljuboi, ten odegrał piętą do Macieja Rybusa i 22-letni skrzydłowy trafił do siatki - w drodze do bramki piłka odbiła się jeszcze od słupka.

- Mieliśmy ten wariant przygotowany na mecz z PSV, ale nie było okazji go wykonać. Taki sposób wykonania wolnego podpatrzyliśmy u Fulham, które strzeliło gola Wiśle w Lidze Europejskiej - mówił po meczu trener Legii. Dwa tygodnie temu pierwszego gola Zagłębiu również wbił Rybus, także po zagraniu piętą od Ljuboi. Różnica była taka, że wtedy w bramce Zagłębia stał Aleksander Ptak, a wczoraj Bojan Isailović.

Nim skończyła się pierwsza połowa mecz był rozstrzygnięty, bo zespół Skorży zdobył drugiego gola - katastrofalne nieporozumienie stopera Csaby Horvatha z defensywnym pomocnikiem Patrykiem Rachwałem wykorzystał Chorwat Ivica Vrdoljak. To była ostatnia w tym meczu dobra wiadomość dla kapitana Legia - w drugiej połowie nie pojawił się na boisku z powodu urazu pachwiny. Wcześniej 28-letni pomocnik dostał czwartą w sezonie żółtą kartkę i na pewno nie zagra w sobotnim meczu z Cracovią, którym Legia zakończy tegoroczne rozgrywki ligowe. 15 grudnia w Tel Awiwie czeka ją jeszcze pojedynek z Hapoelem w Lidze Europejskiej. Dopiero po nim będą wakacje.

W drugiej połowie meczu z Zagłębiem dominacja Legii nie podlegała dyskusji. Warszawianie oddali piłkę rywalom i spokojnie czekali na okazję do kontr. Parę minut przed końcem długie podanie Jakuba Wawrzyniaka wykorzystał Ljuboja, który zdobył ósmego gola w sezonie. Tuż przed końcem piękną bramkę zza pola karnego strzelił defensywny pomocnik i świeżo upieczony ojciec - Ariel Borysiuk.

To była 29. bramka Legii w tym sezonie. Zespół Skorży jest, obok Śląska, najskuteczniejszą drużyną ligi. Stracił tylko dziesięć bramek - równie szczelną defensywę ma jeszcze tylko Lech. Legia zakończy rok co najmniej na drugim miejscu - ma cztery punkty przewagi nad Polonią, pięć nad Wisłą i sześć nad Ruchem. Jeśli Śląsk przegra wyjazdowy mecz z ŁKS, a Legia pokona na Łazienkowskiej przedostatnią w tabeli Cracovię wyprzedzi wrocławian w tabeli.

Maciej Skorża, trener Legii

Spodziewałem się agresywnych ataków ze strony Zagłębia, tymczasem gospodarze przyjmowali nas na własnej połowie i wyprowadzali kontry. Przełomem był gol po rozegraniu rzutu wolnego. Później nasze akcje były bardziej składne i płynne. Po przerwie mieliśmy cierpliwie zmieniać ciężar gry i nękać obronę rywala. Nie jestem zadowolony z realizacji tych planów w pierwszej części drugiej połowy. Później sytuacja wróciła do normy, a my kontrolowaliśmy grę. Niestety Ivica Vrdoljak przed przerwą zgłosił kontuzję i nie ryzykowaliśmy jego zdrowia. Urazu doznał Michał Żyro, dlatego to zwycięstwo zostało okupione poważnymi stratami.

Potrzebuję wzmocnień w ofensywie. Jestem zadowolony z gry w obroni, ale z przodu to jeszcze nie jest to. Mamy swoich kandydatów, będziemy się im przyglądać i wybierzemy najlepszych, choć bardzo istotnym czynnikiem będą pieniądze.

Niemiec z Kirgistanu. "Mały Eto'o", czyli kogo testuje Legia




Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Aplikacja wymaga wtyczki Adobe Flash Player 9. Pobierz najnowsza wersję.

Pobierz Adobe Flash Player