Do kuriozalnej sytuacji doszło już przed niedzielnym meczem w Sopocie - koszykarze Politechniki zamiast ustawić się wokół koła na środku boiska, stanęli pod własnym koszem i tylko jeden z nich podszedł do rzutu sędziowskiego. Ale nie podskoczył do góry. Później mecz toczył się w luźnym tempie, Trefl pokonał Politechnikę z łatwością.
Tuż po meczu goście poprosili, żeby ich konferencja prasowa wyjątkowo odbyła się po drużynie miejscowej, czyli inaczej niż traktują wytyczne ligi. Przedstawiciele Politechniki długo zwlekali z wyjściem z szatni, aż w końcu przyszli całym zespołem - za stołem usiedli trener Mladen Starcević oraz Mateusz Ponitka, dziewięciu graczy stanęło za nimi.
Prowadzący konferencję poprosił Starcevicia o ocenę meczu. Chorwat milczał. Minutę, drugą. Po ponowieniu pytania wskazał palcem na białą koszulkę założoną pod marynarkę, na której widniał napisany flamastrem sygnał "SOS".
Padło pytanie z sali: czy ten "SOS" oznacza wołanie o pomoc dla klubu? Starcević odparł wtedy, że tak, bo organizacja wokół zespołu jest dramatyczna. Potem, już po zakończeniu konferencji, trener Politechniki mówił, że koszykarze nie mają wsparcia z miasta, nie mają gdzie trenować, nie dostają pieniędzy na buty, na
mieszkania, ani z kontraktów. Chorwat stwierdził nawet, że nie wiadomo czy zespół dogra do końca sezonu.
Reprezentacyjny rzucający Piotr Pamuła, który od tygodnia jest kontuzjowany, grać nie może, ale do Sopotu przyjechał i przebrał się w dres, bo
Politechnika do sezonu zgłosiła tylko 10 graczy, a jeśli na do meczu zgłoszonych jest mniej, to klub musi zapłacić karę.
Co na to prezes Politechniki Jolanta Dolecka? - Jestem zdziwiona. Sytuacja nie jest łatwa, ale drużyna buty dostała, lekarza też ma zapewnionego, a trenuje regularnie w hali Koło - powiedziała Dolecka, która o dziwnej konferencji prasowej dowiedziała się od Sport.pl. - Mamy problem z pieniędzmi, z tym będziemy musieli sobie poradzić. Ale pozostałe rzeczy drużyna ma zapewnione.
Czy możliwe jest wycofanie się drużyny z rozgrywek? - Na pewno do końca grudnia podejmiemy jakąś decyzję. Chciałabym bardzo, żeby chłopcy dograli do końca sezonu, ale to będzie zależało od środków finansowych - tłumaczy Dolecka.
Przed sezonem każdy klub
TBL musi przedstawić gwarancje budżetowe na minimum 2 mln złotych, by dostać licencję na grę w lidze. Czy obecne braki w kasie oznaczają, że Politechnika przedstawiła wirtualny budżet? - Wie pan, różnie to bywa ze sponsorami - przyznaje prezes. - Polonia miała zapewniony budżet, ale w pewnym momencie okazało się, że środków nie ma. Tak samo jest u nas. Dzisiaj nie wiem, jak to się ułoży, ale mam nadzieję, że w najbliższych dwóch tygodniach wszystko będzie wiadomo.
Koszykarze Politechniki mają jednego sponsora, Mostostal
Warszawa. Jego prezes Jarosław Popiołek mówi: - Nie znam sytuacji w klubie tak dobrze, jak pani Dolecka, ale zgadzam się z jej słowami. Koszykarze buty mają, mecze grają, więc organizacja działa. Ale ten ich głos rozpaczy z Sopotu odnosi się do ogólnej sytuacji. Drużyna czuje, że została pozostawiona samej sobie.
Czy Mostostal Warszawa nie ma możliwości wsparcia drużyny, by umożliwić jej dogranie sezonu do końca? - Nie, Mostostal Warszawa nie tylko nie ma możliwości, ale nie ma też zamiaru. Wobec takiej bezczynności i braku wsparcia ze strony władz miasta i środowiska warszawskiego, Mostostal raczej kategorycznie wycofa się ze wspierania sportu w
Warszawie i to już w najbliższym czasie - mówi Popiołek.
Politechnika debiutuje w tym sezonie w TBL, choć drużyna niemal w komplecie występowała dwa lata temu w ekstraklasie pod szyldem Polonii 2011. Warszawski zespół, który pięć lat temu zakładali Jarosław Popiołek i Walter Jeklin, a trenował go od początku Starcević jest jedynym w TBL, który gra polskim składem. W nim są m.in. Pamuła oraz 18-letni Ponitka i Michał Michalak, jedni z najbardziej utalentowanych graczy młodego pokolenia w Polsce.