Warszawiacy rozpoczęli od mocnego uderzenia - po kilku minutach prowadzili 10:2 i nie oglądali się na rywali, którzy są w kryzysie. Na początku października Polpharma zdobyła Superpuchar Polski pokonując jednym punktem
Asseco Prokom Gdynia, ale potem wysoko przegrała w Koszalinie z AZS oraz uległa u siebie Siarce Tarnobrzeg.
Koszykarze Politechniki prowadzili przez całe spotkanie, a w momentach, w których gospodarze się do nich zbliżali, nie panikowali, tylko spokojnie szukali okazji do zdobycia punktów. - W Starogardzie w końcówce graliśmy spokojnie - mówi Pamuła. - Z Treflem i z Czarnymi robiło się nerwowo, a tutaj nikt nie szalał - rozgrywający Łukasz Wilczek i Marek Popiołek prowadzili grę spokojnie, rozgrywaliśmy długie akcje, które często kończyły się punktami. Był spokój i o to chodzi - tłumaczy rzucający Politechniki.
Na początku drugiej kwarty Daniel Wall zmniejszył straty Polpharmy do czterech punktów (19:23), ale trójką odpowiedział Popiołek. Kilka minut później goście prowadzili tylko 28:27, ale wtedy osiem punktów z rzędu zdobył 18-letni Michał Michalak. Otwarcie czwartej kwarty, to pięć punktów prowadzenia warszawiaków i cztery punkty z rzędu rówieśnika Michalaka Mateusza Ponitki.
Michalak zakończył mecz z ośmioma punktami i pięcioma zbiórkami, Ponitka zdobył 14 punktów. - Mateusz Ponitka nie jest graczem wyjątkowym, ale wyjątkowe jest to, jak ciężko pracuje - mówi Pamuła zapytany o fenomen 18-letniego skrzydłowego, który w trzech meczach w ekstraklasie ma średnią 10 punktów. - Mało jest graczy, którzy mają taki talent, a mimo to tak ciężko pracują. To jest podstawa jego dobrej gry i rozwoju.
- Na przełomie trzeciej i czwartej kwarty Mateusz zdobył kilka punktów, ale to oczywiście nie jego zasługa, ale także np. Michała Michalaka, który kilka razy podawał mu na czystą pozycję i Mateuszowi nie pozostało nic innego, jak trafić. Mateusz ma twardą psychikę i potrafi wykorzystywać okazje do zdobycia punktów. Nie podpala się, trafia - mówi Pamuła, sam świetny strzelec.
- Na nasze zwycięstwo złożyły się trzy dni
pracy nad wszystkim, co dotyczy koszykówki z wykorzystaniem treningu mentalnego - podsumował 36-letni grający mentor warszawskich koszykarzy Leszek Karwowski. Pamuła rozwija słowa kapitana: - Lechu treningiem mentalnym zajmuje się od kilku lat. Jak to nam przekazuje? Rozmawia z nami, rozmawiamy wszyscy i staramy się uwierzyć w to, że możemy wygrać czwartą kwartę, dotrwać z prowadzeniem do końca meczu.
- Brakuje nam doświadczenia i umiejętności, ale przede wszystkim wiary w zwycięstwo. Nie ma konkretnych ćwiczeń, książek, gazetek czy czegokolwiek innego, by nauczyć się wygrywać. To jest
praca, którą musi wykonać każdy ze sobą - tłumaczy Pamuła.
Po trzech meczach
Politechnika ma bilans 1-2, a przed sobą wyjazdy do Kołobrzegu, Poznania i Wrocławia. - Nie stawiamy sobie celów, chcemy po prostu wygrywać mecze. W Słupsku pokazaliśmy, że walczyć możemy z każdym. Teraz zagramy z zespołami teoretycznie słabszymi, więc jeżeli chcemy coś ugrać, to musimy z nimi wygrywać - kończy Pamuła.
Polpharma Starogard - AZS Politechnika Warszawska 64:75. Kwarty: 17:23, 16:17, 20:20, 11:15.
Polpharma: Simmons 13, Hicks 12 (1), Wall 8, Koljević 3 (1), Arabas 2 oraz Śnieg 12, Weeden 8, Metelski 4, Gilmore 2, Metelski 0.
Politechnika: Pamuła 15 (2), Nowakowski 12 (1), Mokros 10 (2), Kolowca 2, Wilczek 2 oraz Ponitka 14 (2), Michalak 8 (1), Karwowski 6, Popiołek 4 (1), Pełka 2.