W 30. minucie, po trzeciej trójce Michalaka,
Politechnika przegrywała tylko 56:57, ale Trefl szybko zakończył rozważania o tym, czy warszawski beniaminek pójdzie w ślady łódzkiego, który w sobotę sensacyjnie pokonał Anwil. Doświadczeni
Łukasz Koszarek, Filip Dylewicz i Łukasz Wiśniewski zainicjowali zryw, który wynikiem 20:4 zakończył się sześć minut później - goście prowadzili 77:60 i byli już pewni wygranej.
- Dobrze nam szło do połowy czwartej kwarty, ale w pewnym momencie Trefl nas przełamał, rozstrzelali nas ich kluczowi zawodnicy, a my punktów nie zdobywaliśmy - mówił po meczu Michalak, który grał odważnie i zdobył dziewięć punktów. - A czego miałem się bać? Trzeba wyjść, pomagać drużynie i zdobywać punkty - mówił po debiucie zeszłoroczny wicemistrz świata do lat 17.
Jego kompan z młodzieżowej reprezentacji Mateusz Ponitka świetny moment miał w końcówce trzeciej kwarty, kiedy w minutę zdobył siedem punktów, a Politechnika podgoniła faworyta. Jednego kosza Ponitka zdobył po akcji, w której obiegł rywali, wykorzystał zasłonę, dostał podanie nad kosz i z powietrza skierował piłkę do obręczy. - To miało być zaskoczenie rywala, kilka razy zagraliśmy to na sparingach, tu udało nam się raz. Ale podobno zespoły się na to szykują, więc zobaczymy - mówił Ponitka, który w pierwszej połowie próbował kończyć takie zagranie wsadem. Minimalnie spudłował, ale dobitka - też wsadem! - Patryka Pełki była skuteczna.
Pełka (dziewięć punktów, pięć zbiórek) był jasną postacią Politechniki, podobnie jak rozgrywający Łukasz Wilczek (aż 11 asyst, ale też siedem strat), lecz największe wrażenie zrobił 23-letni Michał Nowakowski. Dwa lata temu wszechstronny skrzydłowy zagrał w
TBL w Polonii 2011 ledwie 10 minut w dwóch meczach, wczoraj zdobył 17 punktów w 26 minut. - To nie ma żadnego znaczenia, bo przegraliśmy różnicą 17 punktów. Poza tym w końcówce popełniłem straty, które nie miały prawa się zdarzyć - mówił po spotkaniu Nowakowski.
Trener Politechniki Mladen Starcević jako główną przyczynę porażki wskazał właśnie straty. - Mieliśmy aż 18, podczas gdy rywale 10. Trefl zagrał bardzo dobrze w obronie - z taką defensywą dawno się nie spotkaliśmy i trudno było nam się zaadaptować na takim poziomie - mówił Chorwat.
Trefl strat nie popełniał, a na dodatek miał Koszarka i Dylewicza, czyli dwóch czołowych Polaków w lidze. Pierwszy, który Torwar pamięta z czasów, kiedy w latach 2004-05 zdobywał brązowe medale z Polonią, miał 17 punktów i 10 asyst, drugi zdobył 20 punktów i zebrał osiem piłek.
Dwa tysiące osób, które oglądały ekstraklasowy debiut Politechniki na Torwarze, zaliczy teraz dłuższą przerwę od koszykówki, bo po zmianie gospodarza meczu z Polpharmą Starogard warszawiaków czeka teraz aż pięć spotkań na wyjeździe. Kolejne spotkanie na Torwarze odbędzie się dopiero 30 października, a rywalem Politechniki będzie Zastal
Zielona Góra.
Falstart Lidera Koszykarki Matizolu Lidera Pruszków chcą walczyć o półfinał Ford Germaz Ekstraklasy, ale po trzech kolejkach mają bilans 1-2 i dwie porażki u siebie na koncie. Obie przyszły z wyżej notowanymi rywalami - KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp. oraz CCC Polkowice (w sobotę, 50:69). W zespole Lidera nie zagrała bardzo skuteczna Laurie Koehn, która narzeka na uraz stopy i której w pruszkowskim zespole nie było komu zastąpić. - Po raz kolejny wyraźnie przegraliśmy walkę na tablicach. Cały czas mamy problem z trenowaniem pięć na pięć, z tego powodu często nie możemy złapać właściwego rytmu. W kolejnych meczach powinno być już lepiej - stwierdziła Olivia Tomiałowicz, która zdobyła dla Lidera 10 punktów.