Sport.pl

Wrzesień czasem Rybusa

Kuba Dybalski
04.10.2011 , aktualizacja: 04.10.2011 22:50
A A A Drukuj
Legia i Polonia licytowały się w ostatnim miesiącu kto bardziej rozczaruje. Wygrały "Czarne Koszule".


Legioniści źle zaczęli wrzesień od porażki z Podbeskidziem Bielsko-Biała na Łazienkowskiej, ulegli też PSV Eindhoven w Lidze Europejskiej w Holandii i w derbach Warszawy, potem jednak wygrali wszystkie mecze: z Rozwojem Katowice w Pucharze Polski, Bełchatowem, Hapoelem Tel Awiw i Wisłą Kraków (w październiku - wzięty pod uwagę w podsumowaniu "Gazety"). Okazało się, że w tej drużynie gra nie tylko Danijel Ljuboja i Miroslav Radović, ale również Maciej Rybus.

Polonii brakuje Bruno Coutinho. Bez tego zawodnika drużyna z Konwiktorskiej straciła swój główny atut w ofensywie. Bez niego była w stanie pokonać tylko Legię i Ruch Radzionków w Pucharze Polski. To za mało jak na zespół aspirujący do mistrzostwa Polski.

Piłkarz miesiąca

Maciej Rybus

Tak dobrze i skutecznie lewoskrzydłowy Legii grał ostatnio cztery sezony temu, gdy debiutował w ekstraklasie. Wtedy nikomu nieznany nastolatek strzelił Wiśle dwa gole, w ten weekend w meczu z mistrzem Polski zaliczył dwie asysty.

Z sześcioma podaniami zakończonymi golem Rybus jest najlepszym asystentem w lidze. We wrześniu zaliczył trzy - w przegranym 1:2 meczu z Podbeskidziem (trafienie Vrdoljaka) i dwukrotnie w spotkaniu z GKS Bełchatów (2:0, gole Wawrzyniaka i Radovicia). Poza tym podawał Danijelowi Ljuboi w meczu pucharowym z Hapoelem, a Rozwojowi II Katowice strzelił gola w Pucharze Polski. Trudno znaleźć mecz, w którym Rybus nie był "zamieszany" w co najmniej jedno trafienie.

22-letni skrzydłowy gra dynamicznie, a piłka przestała mu przeszkadzać w biegu. Dużo widzi na boisku i potrafi zejściem do środka stworzyć sobie okazję bramkową. Zagrożeniem dla przeciwnika są jego dośrodkowania z rzutów rożnych i wolnych. Te bite przez Ljuboję nie stanowią go w ogóle.

- Musi zdecydować, jak widzi dalszą karierę. Jeśli będzie grał tak jak w poprzednim sezonie, to pewnie sam będzie szukał zmiany otoczenia. Ja wciąż na niego liczę - mówił "Gazecie" dwa miesiące temu trener Maciej Skorża. W zeszłym sezonie Rybus strzelił raptem dwa gole w lidze i nie asystował ani razu. Teraz imponuje formą.

Skorża na początku sezonu trzymał Rybusa na ławce lub ściągał z boiska po godzinie gry. Teraz piłkarz gra po 90 minut lub schodzi, gdy wynik jest rozstrzygnięty. - Stać go na lepszą grę. W jego przypadku będę oszczędny w pochwałach. Ma taki potencjał, że powinien być w dalszym momencie kariery, niż jest teraz - uważa jednak trener.

Odkrycie miesiąca

Duszan Kuciak

Słowacki bramkarz między słupki wskoczył pod koniec sierpnia w pamiętnym meczu ze Spartakiem w Moskwie i od tego czasu, poza spotkaniem Pucharu Polski z rezerwami Rozwoju Katowice, nie oddał miejsca w bramce. Choć w pięciu wrześniowych meczach, w których zagrał, puścił siedem goli, to o tę pozycję Maciej Skorża nie musi się martwić.

A nie zapowiadało się dla Słowaka tak łatwo. W pierwszych meczach sezonu w ogóle nie mógł grać, bo z poprzednim klubem - rumuńskim CFR Cluj - kłócił się o zaległe pieniądze, certyfikat i dopiero FIFA zezwoliła Słowakowi na grę w klubie z Warszawy. Wydawało się też, że czeka go ławka rezerwowych. Jan Mucha, który polecił kolegę z MSK Żylina i reprezentacji do Legii, na szansę gry w Legii czekał dwa lata. Skorża konsekwentnie stawiał na 27-letniego Wojciecha Skabę, chcąc przerwać karuzelę z bramkarzami z poprzedniego sezonu. A ten nie popełniał większych błędów.

O rok młodszy Kuciak nie popełnia ich jednak prawie wcale, a jeśli się zdarzają, to bez konsekwencji. Potrafi za to bronić w niesamowitych sytuacjach, w których kibicom przypominają się interwencje jego rodaka. Imponuje refleksem, doskonale spisuje się na linii, efektownie broni w sytuacjach sam na sam. Gdyby jeszcze pewniej grał na przedpolu, gdzie częściej piąstkuje, niż łapie piłkę, dorównałby rodakowi.

Kuciak był wybierany na najlepszego piłkarza meczów z Polonią i Hapoelem w plebiscytach klubowej strony Legia.com. Został też piłkarzem września w plebiscycie Legia.net. Ze średnią 3,8 w pięciu meczach jest też legionistą najwyżej ocenianym przez "Gazetę".

Rozczarowanie miesiąca

Grzegorz Bonin

Do Polonii przyszedł jako wolny zawodnik, co wcale nie oznacza, że za darmo. Za podpisanie kontraktu otrzymał około miliona złotych, dodatkowy - w formie pensji - za rok gry na Konwiktorskiej. W ekstraklasie tylko raz pokazał, że wart był, ale tylko części wydanych na niego pieniędzy - w Białymstoku z Jagiellonią. Miał udział przy obu bramkach Polonii w meczu przegranym 2:3. Wtedy pozytywnie zadziałało na niego wcześniejsze odsunięcie od pierwszej drużyny, wysłanie go do Młodej Ekstraklasy. Wywołało to krótkotrwały efekt, w kolejnych meczach wrócił do poprzedniego poziomu. Jedyny raz naprawdę błysnął w spotkaniu z Ruchem Radzionków w Pucharze Polski. Strzelił gola, miał dwie asysty. Rywal był jednak z I ligi, a Bonin został sprowadzony do drużyny ekstraklasy i - co dziś szokuje - jako potencjalny następca sprzedanego do Trabzonsporu Adriana Mierzejewskiego.

Wydarzenie miesiąca

Derby Warszawy

Polonia podtrzymała tradycję udanych meczów z Legią na Konwiktorskiej. We wrześniowych derbach stolicy odniosła trzecie kolejne zwycięstwo na własnym stadionie nad lokalnym rywalem. Wystarczyło do tego, że zagrała jedną dobrą połowę, a Legia tragiczną. "Czarnym Koszulom" to zwycięstwo prócz lokalnego krótkotrwałego prestiżu niewiele dało, bo od tej pory nie wygrały w lidze meczu. Legia i jej trener Maciej Skorża zostali postawieni pod ścianą i presja zadziałała. Od porażki w derbach legioniści wygrywają wszystko i mimo zaległego meczu wyprzedzają już w tabeli Polonię o jeden punkt.

Podziel się