Sport.pl

Anna Rogowska w Pedro's Cup: Brak dynamiki, kłopoty z techniką

Tomasz Osowski
08.02.2012 , aktualizacja: 08.02.2012 20:03
A A A Drukuj
Anna Rogowska Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja gazeta Anna Rogowska
W swoim pierwszym tegorocznym starcie tyczkarka SKLA Sopot Anna Rogowska zajęła 3. miejsce w mityngu Pedro's Cup. Najlepsza był wielka Rosjanka Jelena Isinbajewa.
Anna Rogowska
Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja gazeta
Anna Rogowska
ZOBACZ TAKŻE
Dla Rogowskiej były to pierwsze od siedmiu miesięcy "normalne" zawody. Po feralnym wypadku podczas konkursu Tyczka na Molo w Sopocie (w czerwcu ub.r.), kiedy pęknięta tyczka rozharatała jej dłoń, poprzedni sezon kończyła już tylko siłą woli. Boląca dłoń przeszkadzała jej bowiem w skakaniu. W nowy rok weszła jednak pełna optymizmu. Wyleczyła rękę. Aby czuć komfort psychiczny zmieniła też tyczki, na których skacze - z Pacerów na Spirity.

- Po ostatnich przygotowaniach czuję, że jestem w formie. Jak będzie naprawdę, przekonam się jednak dopiero po dwóch startach. Po mojej kontuzji dłoni nie ma śladu, w głowie też nie ma bariery przed skokami. Czuję się naprawdę dobrze i już nie mogę się doczekać pierwszego startu. Cieszę się też na pojedynek z Isinbajewą, zobaczymy, w którym miejscu jesteśmy na początku sezonu - mówiła Rogowska kilka godzin przed mityngiem.



W trakcie zawodów widać było jednak, że dla Rogowskiej to pierwszy start po długiej przerwie. Brakowało dynamiki, były również kłopoty z założeniem tyczki i techniką skoków. To jednak normalne, gdyż sopocianka tegoroczny sezon halowy traktuje ulgowo, a wszystko, co robi, podporządkowane jest igrzyskom olimpijskim w Londynie. Mimo kłopotów Rogowska jak zwykle walczyła jednak jak lwica. Zaczęła od dwóch zrzutek na 4,52 m (jednej pechowej, drugiej wyraźnej), jednak w trzeciej próbie mocno się zmobilizowała i mimo że podczas skoku mocno zniosło ją na lewo, z dużym zapasem przefrunęła nad poprzeczką. Spore kłopoty miała też na wysokości 4,60 m, którą pokonała za drugim razem. Jak się potem okazało, ten skok dał jej trzecie miejsce w konkursie, gdyż jak to zwykle bywa na początku sezonu konkurs nie stał na wysokim poziomie.

Potem Rogowska atakowała jeszcze wysokość 4,74 m, ale przy każdym z trzech skoków widać było u sopocianki brak wiary w powodzenie. Jakby zdawała sobie sprawę, że w obecnej dyspozycji jest to dla niej za wysoko. Raz nawet nie spróbowała zaatakować poprzeczki, w dwóch pozostałych strącała ją wyraźnie.

Konkurs wygrała Isinbajewa, choć i ona nie błysnęła wielką formą. Do zwycięstwa wystarczyło jej skromne 4,68 m. Taki sam rezultat osiągnęła druga w konkursie Angielka Holly Bleasdale, która już w styczniu wystrzeliła niesamowitym wynikiem 4,87 m (w tym roku wyżej o centymetr skakała tylko Amerykanka Jennifer Suhr).

Rogowska tej zimy planuje jeszcze trzy halowe starty: 11 lutego w Doniecku, 18 lutego w Birmingham oraz 23 lutego w Sztokholmie. Z każdym występem jej forma powinna rosnąć.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • kaja.gmb

    0

    Początek sezonu, nie ma co wpadać w histerię. Wszystkie zawodniczki nie są w najwyższej formie. Choć przykro się patrzyło na Polki. Bez szybkości, źle podchodziły na tyczkę. Monika Pyrek wyglądała bardzo bardzo źle.
    Paweł Wojciechowski też zaliczył straszną wtopę, ale trzeba wziąć na poprawkę że był chory, że miesiąc raptem po operacji czaszki. I on i Ania Rogowska nie mają największego szczęścia w kwestii tyczek. Może warto byłoby zmienić na twardsze?

    ciezki-jak-z-waty.blog.pl/2012/02/08/krolowa-wraca-na-salony/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX