Do Baku trener Alessandro Chiappini zabrał zwycięską, ale rozbitą psychicznie drużynę. Włoch nie uzbierał nawet pełnej 12-osobowej kadry. Do samolotu nie wsiadła Amaranta Fernandez Navarro (rozwiązała kontrakt z klubem) i Dorota Świeniewicz, która przez zaległości klubu z wypłacaniem jej pensji postanowiła zakończyć karierę. Sytuacji nie poprawił bunt Małgorzaty Kożuch i Coriny Ssuschke-Voigt, które domagając się niewypłaconych pensji zbojkowały mecz z Pałacem
Bydgoszcz i zagroziły, że nie polecą do Baku. Poleciały i wykazując się wielkim profesjonalizmem wyszły pomóc drużynie w uzyskaniu historycznego awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń.
I po pierwszym secie, w wypełnionej po brzegi hali Sarhadchi
Sport Olympic Center znów zanosiło się na sensację (pierwszy mecz Atom niespodziewanie wygrał 3:1). Sopocianki wyszły na boisko uśmiechnięte, rozluźnione, całkowicie zapominając o problemach, które trawiły zespół w ostatnich tygodniach. Koncertowo grała Megan Hodge (bohaterka spotkania w Ergo Arenie), skutecznie punktowała Kożuch, jak w ukropie uwijała się w defensywie Paulina Maj, koleżankom pomagała Alisha Glass. Atom punkt po punkcie kroczył po zwycięstwo w secie, dając do zrozumienia ospałym i wydawało się mocno przereklamowanym gwiazdom Rabity, że o awansie do II rundy play-off mogą zapomnieć.
Aż przyszedł drugi set, a potem trzeci i czwarty, gdy z letargu ocknęły się dwie "azerskie strzelby", czyli Natalia Mammadova i Natasza Osmokrović. Jak demony wróciły obrazki z dwumeczu Atomu z Dynamem Kazań, gdy bezlitośnie ostrzeliwała ich defensywę rosyjska atakująca Jekaterina Gamowa. Mammadova jakby w ślad za nią, za wszelką cenę chciała wryć się w pamięć sopockich siatkarek, które ambitnie ale bez większego powodzenia próbowały podbijać piłki wstrzeliwane znad drugiej strony siatki. Za problemami w obronie jak cień nadeszły kłopoty w ofensywie. Zgasła i już do końca meczu nie "zapaliła" Hodge, na statystykę gry blokiem rywalek (aż 14 punktów) mocno pracowała Kożuch, znów zawiodła w rozegraniu Glass. Gdy Rabita wygrała drugiego seta, a potem kolejne i Chiappini zorientował się, że
złoty set jest nieunikniony wpuścił na boisko rezerwowe. W końcówce czwartego seta, korekty w składzie przyniosły nawet pozytywne zmiany (Atom niemal zdołał doprowadzić do remisu, heroicznie broniąc kilka piłek setowych), ale na krótko. Na ostatnią, decydującą partię Włoch powrócił do wyjściowego ustawienia, w efekcie czego azerscy kibice w piątym, krótkim secie oglądali istną egzekucję. Sopocianki nie były w stanie przeciwstawić się rosnącemu naporowi rywalek, zdobywając zaledwie sześć punktów.
Atom odpadł z rozgrywek, ale mimo wszystko w Europie zaprezentował się godnie. W tym składzie, w tych okolicznościach więcej się ugrać nie dało.
Rabita Baku - Atom Trefl Sopot 3:1. Sety: 21:25, 25:14, 25:20, 25:20. Złoty set: 15:6. Rabita: Krsmanović, Mammadova, Golubović, Osmokrović, Starović, Spicer, Popović (libero).
Atom: Dziękiewicz, Glass A., Ssuschke-Voigt, Hodge, Sieczka, Kożuch, Maj (libero) oraz Saad, Konieczna, Bełcik, Tokarska.
Awans: Rabita.