Po grudniowo-styczniowej zawierusze, która wymiotła z Atomu w sumie osiem osób wydawało się, że sytuacja się unormuje. Nic z tego. Zaledwie dzień po największym sukcesie w krótkiej, 1,5-rocznej historii klubu, którym było ubiegłotygodniowe zwycięstwo nad Rabitą Baku (3:1) w Lidze Mistrzyń, z drużyną pożegnała się hiszpańska środkowa Amaranta Fernandez Navarro. 28-letnia siatkarka od kilku miesięcy nie otrzymywała pensji i po tym, jak klub nie dotrzymał kolejnego terminu spłaty zaległości, rozwiązała kontrakt. Podobnie zachowała się na przełomie roku Neriman Ozsoy. Wczoraj oficjalnie z powodu zaległości finansowych zakończenie kariery ogłosiła żywa legenda polskiej siatkówki i kapitan Atomu 39-letnia Świeniewicz.
- Odchodzę, bo nie chcę grać w siatkówkę, gdy nie sprawia mi ona już tak wiele radości. Zostawiam w klubie wielu przyjaciół i mam nadzieję, że w tej trudnej sytuacji będą w stanie skupić się na grze. Będę trzymać za nich kciuki - powiedziała była kapitan Atomu.
Właściciel Trefla Kazimierz Wierzbicki o zakończeniu przez nią kariery dowiedział się od nas. - Jestem na targach w Norymberdze, nic o tym nie wiem. Jeśli to się potwierdzi to dla nas i całej polskiej siatkówki wielka strata. Będziemy musieli sobie jakoś z tym poradzić - powiedział "Gazecie" Wierzbicki.
Poza odejściem Ozsoy, Fernandez i Świeniewicz o odejściu myślą też inne siatkarki. Przed niedzielnym meczem z Pałacem
Bydgoszcz (3:2) gry odmówiły Niemki Corina Ssuschke-Voigt i Małgorzata Kożuch. Wczoraj odbyły się negocjacje, by zawodniczki wyleciały dziś do Baku. Na warunki klubu zgodziła się Kożuch. Ssuschke-Voigt decyzję o tym, czy poleci z drużyną, ma podjąć tuż przed wylotem.
Według naszych informacji ostatnie pieniądze w klubowej kasie pojawiły się w połowie stycznia, po tym, jak swoją transzę przelało miasto
Sopot. Pieniędzy starczyło na najpilniejsze potrzeby, część siatkarek - głównie Polek, które mają niższe kontrakty w złotówkach - otrzymała wypłaty. Ale tylko za grudzień. Jak usłyszeliśmy, to właśnie te zawodniczki są w klubie w najlepszej sytuacji. Pozostałe siatkarki na wypłaty czekają od miesięcy i w każdej chwili - na podobnej zasadzie jak Ozsoy i Fernandez - mogłyby rozwiązać kontrakty. Problem polega na tym, że na rynku nie ma nowych miejsc w
pracy (chyba że w Azji), bo w najsilniejszych ligach w Europie nie można już dokonywać transferów.
- Jestem spokojny. W najbliższych kilku dniach sytuacja powinna się unormować - mówi "Gazecie" Prezydent Sopotu Jacek Karnowski. - PGE troszkę zalega nam z pieniędzmi, ale lada dzień powinno się wszystko unormować. To, że w ostatnich tygodniach z klubu odeszło kilku działaczy to nic złego, ale oczywiście szkoda zawodniczek. Jak skomentuję odmowę wyjścia na boisko przez Kożuch i Ssuschke-Voigt? Tak to już jest z zagranicznymi zawodnikami, kiedy występują kilkutygodniowe zaległości. Np. w koszykówce też tak jest, ale mogę zapewnić, że finanse siatkarek nie są zagrożone. Według mojej wiedzy kolejnych odejść raczej nie będzie - mówi Karnowski.
W Sopocie najprawdopodobniej zostaną obie Amerykanki. Według nieoficjalnych informacji Alisha Glass i Megan Hodge są jedynymi siatkarkami Atomu, które nie otrzymały do tej pory ani złotówki! Obie będą chciały jednak dograć sezon do końca, by przed Igrzyskami Olimpijskimi pozostać w meczowym i treningowym rytmie.
O trudnej sytuacji w zespole władze klubu z mediami rozmawiać nie chcą. Prezes Tomasz Słodkowski, odkąd zastąpił Konrada Piechockiego, nie odbiera telefonów. Komentarzy odmawia też dyrektor Grzegorz Zięba. Jak usłyszeliśmy od jednej z siatkarek, władze klubu nie rozmawiają nie tylko z dziennikarzami. Szwankuje też komunikacja wewnątrz drużyny, a siatkarki o tym, co je czeka, dowiadują się z mediów.