- Klub i ja wspólnie doszliśmy do porozumienia, że najlepszą decyzją dla obu stron będzie rozwiązanie obowiązującej umowy. O przyczynach nie chcę mówić, powiem tylko tyle, że nie wiodło mi się specjalnie dobrze w Treflu, o czym wszyscy kibice koszykówki wiedzą. Życzę drużynie z Sopotu wszystkiego dobrego i opuszczam ten klub z szacunkiem wobec wszystkich trenerów, zawodników i kibiców - powiedział Burgess portalowi SportoweFakty.pl.
Nie jest tajemnicą, że decyzja Burgessa podyktowana jest faktem, że zawodnik nie mógł pogodzić się z rolą rezerwowego. Amerykanin miał być w Sopocie pierwszoplanową postacią, jaką był w Zastalu, swojej byłej drużynie. Tymczasem Burgessowi wyrósł w Treflu silny konkurent w postaci Johna Turka i to on wygrał rywalizację z Burgessem o miejsce w wyjściowym składzie. Burgess nie ma jednak żalu do swojego rywala, a jednocześnie kolegi z zespołu. - John to kawał zawodnika. Jest doświadczony, ograny w wielu ligach i uważam, że walczyliśmy o miejsce w pierwszej piątce na zdrowych zasadach. Raz ja znajdowałem uznanie trenera, raz on, ale nigdy nie było między nami waśni. Życzę mu wszystkiego najlepszego - stwierdził były już środkowy Trefla.
Teraz Burgess swoich sił szukać będzie w lidze portorykańskiej. Jego nową drużyną jest Mets de Guaynabo.