Grzegorz Kubicki: Dlaczego Tomas Pacesas nie jest już trenerem Prokomu? Ryszard Krauze: To była nasza wspólna decyzja, o której rozmawialiśmy tak naprawdę już od wielu miesięcy. Pewna formuła po prostu się wyczerpała, obie strony uznały, że jest to odpowiedni moment, żeby zakończyć współpracę. Choć nie wykluczam, że trener Pacesas kiedyś jeszcze do nas wróci.
A nie było tak, że nie był pan zadowolony z jego pracy? - Jestem ostatni, który powiedziałby, że Tomas wykonał złą robotę. Wręcz przeciwnie. Tomas przez te wszystkie lata dał z siebie, co mógł. Zarówno jako zawodnik, jak i trener. I za to wszystko mu dziękujemy. A my zaczynamy nowy rozdział.
Już z dyrektorem reprezentacji Polski Walterem Jeklinem w klubie? - Walter będzie u nas wiceprezesem ds. sportowych i będziemy odpowiedzialny za budowanie zespołu na przyszły sezon. Włącznie z trenerem. Liczę oczywiście, że część zawodników z obecnego składu zostanie. A Walter ma teraz czas na zaproponowanie nowej
kadry.
Czy nowego trenera Jeklin ma znaleźć natychmiast czy dopiero od nowego sezonu? - Zespół będzie na razie prowadził Andrzej Adamek, bardzo chcielibyśmy dać mu szansę.
Z pana słów wynika, że ten sezon to już raczej odpuszczacie. - Skądże. Będziemy walczyć o kolejne mistrzostwo.
Ale z tym składem, i bez Pacesasa na ławce trenerskiej, szanse na dziewiąte mistrzostwo Polski z rzędu macie właściwie żadne. - Na pewno nie takie, jak ostatnimi laty, ale proszę nas jeszcze nie skreślać.
To może będą wzmocnienia? - Okienko transferowe jeszcze trochę potrwa [do 23 marca], natomiast wszystko zależy od
budżetu. Jeśli pojawią się tylko możliwości zwiększenia budżetu, to na pewno rozważymy wzmocnienia.
A jakie są perspektywy na nowy sezon? Będą większe pieniądze w klubie? - Wspólnie z zarządem staramy się zapewnić jak najlepszy budżet, ale w dzisiejszych czasach nie jest to łatwy do rozwiązania problem. Natomiast bardzo się cieszę, że Walter podjął z nami współpracę, którą planujemy na wiele lat. Naszą rolą jest zagwarantowanie budżetu, a Walter - mam nadzieję - dobrze ułoży stronę sportową.
To prawda, że w nowym Prokomie maja grać młodzi Polacy, jak Ponitka czy Karnowski, którzy zbieraliby doświadczenia u boku gwiazd z zagranicy? - W Polsce mamy wielu utalentowanych zawodników, którym powinniśmy dać szansę, zanim pójdą w świat. Chcielibyśmy dać niektórym z nich szansę grania o mistrzostwo Polski i w Eurolidze.
Czyli będziecie w niej grali w kolejnym sezonie? - Tak. Mamy licencję jeszcze przez rok i na pewno ją wykorzystamy.
Nowy model zespołu to np. klasowy center zagraniczny i jego zmiennik, 18-letni Karnowski? - Trzech, czterech młodych Polaków, dwóch, trzech bardziej doświadczonych, a reszta zespołu to najlepsze z gwiazd, na jakie byłoby nas stać. To wydaje się być optymalny model drużyny.
Podobno miał pan pretensje do Pacesasa, że zamiast zatrudnić właśnie Karnowskiego czy Ponitkę, wolał mieć w składzie Witkę czy Frasunkiewicza? - Cenię sobie doświadczenie takich graczy, jak np. Witka czy Frasunkiewicz, ale uważam, że musimy dać też szansę młodszym zawodnikom. Jeżeli to prawda, że są talentami na miarę
NBA, to powinni najpierw pokazać swój poziom w Eurolidze, a dopiero potem wybierać się za ocean.
To prawda, że do nowej koncepcji klubu i zespołu przekonywał pana prezes PZKosz. Grzegorz Bachański? - Rozmawiałem często zarówno z prezesem Ludwiczukiem, jak i Bachańskim, każdy z nich troszczy się o dobro reprezentacji. Jeżeli uda nam się stworzyć taki model klubu, jaki planujemy, to na pewno reprezentacja miałaby z tego pociechę.