Gee to bez wątpienia barwna postać. Polscy kibice najlepiej zapamiętali go po... listopadowej ucieczce z zespołu
Asseco Prokom. Będący wtedy największą gwiazdą zespołu mistrza Polski zawodnik niespodziewanie wsiadł w samolot do
USA, a trenerowi gdynian Tomasowi Pacesasowi wysłał tylko SMS w którym przepraszał jego oraz kolegów i napisał, że wraca do Stanów, bo tak będzie lepiej dla jego rodziny. A poza tym, że lokaut w
NBA zbliża się do końca.
Rozgrywki najlepszej ligi świata ruszyły pod koniec grudnia i Gee znów jest ważnym graczem Cavs. W meczu z Orlando przebywał na parkiecie ponad 30 minut, zdobył 20 punktów (najwięcej w zespole!), z czego aż 13 w ostatniej kwarcie. Zaliczył też pięć zbiórek i trzy przechwyty. Trafił trzy z czterech rzutów za trzy punkty, a warto przypomnieć, że wcześniej jego skuteczność w rzutach zza linii 6,75m. wynosiła raptem 33%. Świetna gra Gee nie pomogła jednak Cavaliers, którzy ulegli Orlando 94:102 (17:18, 20:30, 16:24, 41:30).
Amerykanin popisał się jednak kilkoma efektownymi akcjami, możesz je obejrzeć
TUTAJ. Uwagę zwraca zwłaszcza efektowny wsad Gee w 36. sekundzie
wideo.