To kolejny w tym sezonie cios dla mistrzów Polski, którzy już niedługo po rozpoczęciu rozgrywek stracili dwóch innych Amerykanów - Devina Browna i Alonzo Gee. Odejście Lafayette'a jest jednak pewnym zaskoczeniem, bo wydawało się, że po Nowym Roku drużyna z Gdyni będzie raczej wzmacniania, niż nadal osłabiana.
- Oliver dostał dobrą ofertę z silnego zespołu i nie chcieliśmy go na siłę zatrzymywać. Ma szansę się rozwijać, grać w europejskiej czołówce i życzymy mu jak najlepiej - mówi trener Prokomu Tomas Pacesas.
Lafayette był w tym sezonie jedną z największych gwiazd mocno rozbitego zespołu Prokomu. W Eurolidze rzucał średnio 10,7 pkt. i miał 3,3 asysty, a w lidze VTB jego średnie to 7 pkt. i też 3,3 asysty. Teraz Amerykanin będzie grał w silnej tureckiej drużynie, która w Top 16 Euroligi zmierzy się z CSKA
Moskwa, Olympiakosem Pireus i Galatasaray
Stambuł. A nowymi kolegami Lafayette'a będą m.in. Tarence Kinsey, Sasha Vujacić, Vlado Iljevski czy Kerem Tunceri.
Tymczasem na testy do Gdyni przyjechali dwaj gracze - Łukasz Wilczek z AZS
Politechnika Warszawska oraz Demetrius Brown. Amerykanin, który może grać jako rzucający obrońca lub nisko skrzydłowy, w tym sezonie grał w Luksemburgu, gdzie rzucał średnio 18,8 pkt. Wilczek to rozgrywający - jego średnie w tym sezonie
TBL to 4,9 pkt. oraz 5,1 asysty. Obaj gracze sami poprosili mistrzów Polski o testy. Trener Pacesas będzie ich obserwował jeszcze przez tydzień, obaj powinni zagrać 23 stycznia w sparingu z Kotwicą
Kołobrzeg.
Z naszych informacji wynika jednak, że zwłaszcza Wilczek, który ma kłopoty ze zdrowiem, ma małe szanse na angaż. A poza tym trudno sobie wyobrazić, że koszykarz przedostatniej drużyny TBL będzie wzmocnieniem dla mistrza Polski.