Koszykarzom z Gdyni udało się zatrzeć złe wrażenie, jakie pozostawili po sobie w ostatnim meczu Ligi VTB. Mistrzowie Polski przegrali w środę z Jenisejem Krasnojarsk 79:102, jednak w meczu z Azowmaszem zaprezentowali się już o wiele korzystniej. Atutem gdynian były przede wszystkim rzuty z dystansu. Już w pierwszych dwóch minutach, dzięki celnym rzutom za trzy punkty wyszli na prowadzenie 9:0. Szybkie prowadzenie umożliwiło gdynianom grę na luzie. Podopieczni trenera Tomasa Pacesasa umiejętnie budowali swoje akcje w ataku i bardzo często udawało im się trafiać z czystych pozycji. Nie bez znaczenia dla przebiegu spotkania miały również błędy koszykarzy Azowmaszu. Słaby mecz zagrali liderzy drużyny z Mariupola - jeszcze niedawno występujący w Prokomie Daniel Ewing i Ratko Varda. W zespole z Gdyni ton grze nadawali natomiast Oliver Lafayette, Jerel Blassingame oraz Donatas Motiejunas. Dobry mecz zagrał również Łukasz Seweryn, który trafił trzy z czterech rzutów za trzy punkty. W pewnych fragmentach spotkania przewaga gdynian dochodziła nawet do 18 punktów. Gospodarze zerwali się jeszcze do ataku w czwartej kwarcie, i mimo zwycięstwa w tej części meczu 22:19, nie byli w stanie odebrać zwycięstwa Prokomowi.
Azowmasz Mariupol - Asseco Prokom Gdynia 66:74. Kwarty: 18:20, 12:21, 14:14, 22:19 Azowmasz: Rancik 18 (1), Minard 16, Ewing 9, Drozdov 6, Varda 5 (1) oraz Pecherov 9, Iwszyn 3, Bajda 0, Slipenczuk 0.
Asseco Prokom: Blassingame 14 (3), Motiejunas 14 (3), Seweryn 11 (3), Łapeta 4, Szczotka 3 oraz Lafayette 14 (1), Kuebler 8, Hrycaniuk 6, Dmitriew 0, Frasunkiewicz 0, Zamojski 0.