We wtorek, w półfinale turnieju, mistrzowie Polski nie mieli szans w starciu z silnym
CSKA Moskwa (przegrali 52:76) i w środę została im gra w meczu o 3. miejsce. W tym spotkaniu rywalem Prokomu była drużyna z Kazachstanu Astana Tigers, która dzień wcześniej, w drugim półfinale, przegrała z Lokomotivem Kubań 62:79. W meczu o 3. miejsce lepsi byli gdynianie, którzy głównie dzięki dobrej grze w trzech ostatnich minutach wygrali 75:68 (21:20, 20:21, 15:15, 19:12). Najwięcej punktów dla Prokomu rzucili: Alonzo Gee (14), Donatas Motiejunas (13) oraz Przemysław Zamojski i Devin Brown (po 11).
Do Rosji z zespołem nie pojechał trener Tomas Pacesas (drużynę prowadził jego asystent Andrzej Adamek), który jest chory. Litwin cały czas pracuje jednak nad wzmocnieniem zespołu.
- Ciągle szukamy rozgrywającego i silnego skrzydłowego, który będzie mógł zagrać także jako center. Rozmowy są trudne, ale liczę, że w najbliższych dniach uda nam się podpisać kontakty - mówi Pacesas i dodaje: - Sezon niedługo się zaczyna i im szybciej skompletujemy zespół, tym lepiej. I tak późno zaczęliśmy przygotowania i budowę drużyny, ale zrobimy wszystko, aby nadrobić stracony czas.
Sezon rozpocznie się w najbliższy poniedziałek, kiedy w meczu o Superpuchar Polski Prokom zagra w Starogardzie Gdańskim z Polpharmą (we wtorek przegrała u siebie sparing z Treflem
Sopot 62:81). Pierwszy mecz ligowy gdynianie zagrają 10 października u siebie z Azovmashem Mariupol (liga VTB), ale między spotkaniami z Polpharmą i Ukraińcami, mistrzowie Polski jeszcze raz polecą do Rosji, tym razem na turniej do Sankt Petersburga.
Niemiecka telewizja ARD zafascynowana cheerleaderkami z Gdyni [ZDJĘCIA Z NAGRANIA]