Polecamy - Wszystko o derbach Trójmiasta tylko na trojmiasto.sport.pl
Marcelo Moretto: Przez 89. Minut był praktycznie bezrobotny. Ale, kiedy piłkarze Lechii wreszcie znaleźli się w jego strefie boiska Brazylijczyk dwukrotnie wyciągał piłkę z siatki. Szczególnie przy drugim golu powinien zachować się lepiej.
Marciano Bruma. Mecz zaczął na prawym skrzydle i szło mu całkiem obiecująco. Po zejściu Płotki wrócił do obrony i do końca meczu toczył zażarte boje z Traore o to, który częściej nabierze sędziego na teatralny upadek. Sprawiedliwiej by było, gdyby arbiter obu odesłał do szatni długo przed końcowym gwizdkiem.
Maciej Szmatiuk: Długo grał jak profesor, ale to nie wystarczyło, by w końcówce natchnąć kolegów do jeszcze większej koncentracji.
Ante Rozić: Panował w powietrzu, ale w najważniejszym momencie go zabrakło. To niewiarygodny paradoks, że Arka mając w defensywie specjalistów od
gry głową po raz kolejny traci w końcówce meczu gole po stałych fragmentach gry.
Emil Noll: Długo robił co mógł, długo był wyróżniającą się postacią na boisku, ale przedwcześnie dopisał Arce trzy punkty. Przy drugim golu uchylił się przed lecącą piłką, co kosztowało Arkę stratę dwóch punktów.
Paweł Zawistowski: Mógł być jednym z autorów sukcesu, a zostanie zapamiętany jako jeden z winowajców teatrzyku w końcówce meczu, kiedy zamiast grać, wolał zostać zniesiony poza boisko. Zabrakło tylko baldachimu.
Filip Burkhardt: Najlepszy występ od dawna. Wreszcie kopał w piłkę, a nie siebie po czole. Gdyby jesienią ktoś powiedział, że na tle Nowaka czy Surmy na jego grę będzie można patrzeć z uznaniem, trudno by było w to uwierzyć. Za tydzień przez czwartą żółtą kartkę w sezonie odpocznie, przez co Straka będzie miał jeszcze większy
ból głowy.
Miroslav Bożok: Momentami sędziego aż korciło, by pokazać mu czerwoną kartkę, co byłoby niezłym osiągnięciem, biorąc pod uwagę poprzednie derby, kiedy został wyrzucony z boiska. Wczoraj dużo walczył, sporo rozgrywał i co najważniejsze - nie zawiódł. Fatalnie, że przez głupią kartkę zabraknie go w kolejnym meczu z Bełchatowem.
Tadas Labukas: Bardzo dobry występ Litwina, który ciuła gola za golem i jeśli nie spuści z tonu lada chwila może włączyć się do chodu (bo nie szaleńczego wyścigu) po koronę króla strzelców. Najcenniejszy piłkarz Arki jesienią, najcenniejszy wiosną. Sygnał dla innych klubów: w ekstraklasie gra piłkarz, któremu w czerwcu kończy się kontrakt, ale w Gdyni nie kwapią się, by go zatrzymać.
Mirko Ivanovski: Macedończyk mógł się wczoraj czuć jak ryba w wodzie. Nadmierna gestykulacja, mimika twarzy, pytające spojrzenia, grymasy niedowierzania w decyzję arbitra itd. Te elementy piłkarskiego rzemiosła opanował niemal do perfekcji. Jeśli doda do tego jeszcze odrobinę piłkarskiego geniuszu, może być z niego większy pożytek.
Michał Płotka i Paweł Czoska grali zbyt krótko by ich oceniać.
Polecamy - Kibole Arki Gdynia podszyli się pod fanów reprezentacji Polski