Kibice Arki stracili to, co budowali przez ostatnie miesiące. Po zawirowaniach w minionym sezonie (rozłam między kibicami, grożenie piłkarzom, blokowanie wejścia na stadion kibicom Bałtyku), zakończonym zresztą spadkiem Arki z ekstraklasy, wydawało się, że na żółto-niebieskich trybunach powiewa wreszcie wiatr normalności.
Kibice z Gdyni tłumnie odwiedzali stadion przy każdym meczu grającej przecież tylko w I lidze drużyny i wykręcili najwyższą frekwencję w tej klasie rozgrywkowej. Przygotowywali piękne oprawy, dopingowali głośno, intensywnie, a przede wszystkim kulturalnie. Od drużyny nie odwrócili się nawet, gdy ta grała poniżej oczekiwań. Robili wszystko, by pejoratywny obraz kibica Arki odwrócić o 180 stopni. O to, by chociaż z trybun w Gdyni wiało ekstraklasą.
To wszystko przekreśliły niedzielne wydarzenia na turnieju
dla dzieci w Redzie, gdzie grupa bandytów mieniąca się kibicami Arki zaatakowała siedmioletnie
dzieci z Lechii Gdańsk oraz ich rodziców. Napastnicy zrywali dzieciom koszulki, a stających w ich obronie rodziców pobili.
To wstyd i hańba, nie tylko zresztą dla gdyńskich kibiców, ale też dla całego polskiego futbolu, który z pewnością szybko o sprawie nie zapomni. Widać to zresztą po wypowiedziach na forach internetowych, gdzie kibice innych polskich drużyn ewidentnie na gdyńskim kibicu postawili już krzyżyk.
Czy słusznie? W każdej grupie znajdą się czarne owce, zaciemniające obraz całości. Nie można pozwolić, by nosząca znamiona szaleństwa bandycka akcja grupy wyrostków położyła się cieniem na tym, o co walczą prawdziwi kibice Arki. I to właśnie oni powinni jak najszybciej zadbać o to, by winni całego zajścia jak najszybciej stanęli przed wymiarem sprawiedliwości. Pierwszy krok już uczynili, niedługo po wydarzeniach w Redzie w hali pojawiła się ich delegacja, która przez kilkadziesiąt minut przepraszała zgromadzonych za całe zajście. Obiecali też pomoc w znalezieniu winnych. A trzeba przyznać, że mają na to większe szanse niż organy ścigania...
Niech ci prawdziwi kibice będą zatem konsekwentni i... wezmą się do roboty. W tak hermetycznym środowisku znalezienie winnych powinno trwać krócej niż dobę! Potem wystarczy już tylko wrócić do tego, co ostatnio wychodzi im najlepiej, czyli do normalnego kibicowania. Innej możliwości na odzyskanie straconej twarzy kibice Arki po prostu nie mają.