Gdańszczanie w Antalyi spędzili aż 17 dni. Aż, bo pierwotnie zgrupowanie miało się skończyć w piątek. Mroźna zima w Gdańsku zmusiła jednak biało-zielonych do pozostania w kraju nad Bosforem, gdzie piłkarze mieli komfortowe warunki do treningów.
- Pracowaliśmy ciężko. Od początku obozu mieliśmy dwa treningi dziennie, z wyjątkiem tych dni, w których graliśmy sparingi - wyjaśnia pomocnik Lechii Piotr Wiśniewski.
Gdańszczanie pracowali nad nowymi schematami taktycznymi, doskonaleniem stałych fragmentów gry i zgrywaniem poszczególnych formacji. Nie zaniedbywali przy tym treningów siłowych i kondycyjnych.
- To był ciężki etap ładowania akumulatorów - przyznaje Wiśniewski, który z dwoma trafieniami okazał się najlepszym strzelcem Lechii w spotkaniach sparingowych. Tych biało-zieloni rozegrali w Turcji cztery. Przegrali z Zorią Ługańsk 0:2, bezbramkowo zremisowali z Vointą Sibiu oraz odnieśli dwie wygrane - z Universitateą Cluj 1:0 i FC Costuleni 4:1. Szczególnie ten ostatni wynik ucieszył szkoleniowca Lechii. Zadowoleni są również piłkarze, którzy wierzą, że tym rezultatem udało im się wreszcie rozwiązać, dotychczas mocno zasznurowany, worek z bramkami.
Oprócz treningów i meczów kontrolnych obóz w Turcji przyniósł również roszady transferowe. Do zespołu dołączył wypożyczony z Lecha
Poznań Jakub Wilk, podpisano też kontrakt z Piotrem Grzelczakiem z Widzewa
Łódź, który w Lechii grać będzie jednak dopiero od przyszłego sezonu. Uzgodniono też warunki odejścia Wojciecha Pawłowskiego, który od 1 lipca będzie graczem Udinese. Na tym jednak nie koniec ruchów transferowych w Lechii.
- Okienko otwarte jest do końca lutego, więc niewykluczone, że w drużynie pojawią się jeszcze nowi zawodnicy - wyjaśnia rzecznik klubu Michał Lewandowski.
Na razie w kontekście gry w Gdańsku wymienia się egzotycznych graczy, jak Eran Levi z Izreala Mathias Cardaccio z Urugwaju, którzy raczej nie znajdą pracy w Lechii. Nowe nazwisko to Łotysz Kaspars Dubra.
W środę do Gdańska ma też wrócić
Abdou Razack Traore, który wyjechał na Puchar Narodów Afryki. Lechia liczyła, że po tym turnieju uda jej się sprzedać korzystnie swoją gwiazdę (mówiło się nawet o sumie 1,5 mln euro), ale Traore nie zagrał w żadnym meczu Burkina Faso. Przyczyny były dwie - wątpliwości FIFA odnośnie obywatelstwa Traore (urodził się w Wybrzeżu Kości Słoniowej) oraz kontuzja piłkarza.
- Jesteśmy z nim w kontakcie. Z jego barkiem jest już lepiej, ale po powrocie zrobimy mu badania - mówi prezes Lechii Maciej Turnowiecki i dodaje: - Wszystko wskazuje na to, że zaczniemy z nim też rozmowy o przedłużeniu umowy [obecna wygasa z końcem 2012 r.].
Na sobotę zaplanowano sparing z Zawiszą
Bydgoszcz.
- Chcielibyśmy zagrać na PGE Arenie, ale zwróciliśmy się o ekspertyzę, czy gra w takim mrozie nie zniszczy boiska. Odpowiedź powinniśmy mieć w czwartek. Inne opcje to stadion przy ul. Traugutta, ewentualnie rozegranie meczu w
Bydgoszczy - mówi Turnowiecki.