Piłkarze Lechii mieli wrócić do Gdańska 2 lutego, ale z powodu arktycznej zimy w Polsce pozostaną w tureckiej Antalyi do 8 lutego.
- W kraju nie ma odpowiednich warunków do
pracy, dlatego musimy zostać w Tucji kilka dni dłużej - tłumaczy trener Janas.
Ta decyzja bardzo zdegustowała Małkowskiego, który na swoim profilu na facebooku napisał:
"Czy jest mi ktoś w stanie k... wytłumaczyć jak mam powiedzieć swojemu stęsknionemu synkowi, który zakreśla w swoim specjalnym kalendarzu z 11 kratkami codziennie jak rano wstanie kółko do powrotu taty, że wróci tydzień później? Przecież tylko k... można dostać... Łzy same się kręcą w oczach na myśl jak wieczorem mu powiem, że jutro nie przyjadę, tylko za tydzień...
Rada do obozowiczów spędzających ze mną ten przeklęty tydzień: odzywać się do mnie miło i nie podpaść mi. Dobrze radzę, bo jeśli ktoś się nie dostosuje nie ręczę za swe czyny."
Wpis ukazał się w czwartek wieczorem, po kilkunastu godzinach został usunięty.
Małkowski zaczął obecny sezon jako pierwszy bramkarz Lechii, ale w połowie rundy jesiennej wypadł ze składu na rzecz Wojciecha Pawłowskiego (ten w lipcu odejdzie z Lechii). Ma również za sobą debiut w reprezentacji Polski, w przegranym 0:2 towarzyskim meczu z Litwą w ubiegłym roku.