W telewizji co tydzień można obejrzeć wszystkie mecze ekstraklasy, ale tylko cztery z nich niosą za sobą dodatkowe pieniądze (około 100 tysięcy złotych) dla klubów. Premiowane terminy to piątek godzina 20.30, sobota godzina 18., niedziela godzina 17. oraz poniedziałek o 18.30.
Jesienią Ruch rozegrał osiem spotkań w uprzywilejowanych porach. W stawce szesnastu ligowców dało mu to szóste miejsce. Pierwsza jest Legia, która w rundzie jesiennej zawsze grała mając pewność dodatkowego zarobku dla klubu. Co ciekawe lider, czyli
Śląsk Wrocław jest dopiero jedenasty (pięć płatnych transmisji).
- Nie mamy poczucia niesprawiedliwości, a raczej pewność, że przed nami jeszcze dużo pracy by trafić do medialnej czołówki. Nasza pozycja nie jest zła. Dobre wyniki zostały jednak docenione. Runda wiosenna poprzedniego sezonu była pod tym względem bodaj o połowę gorsza. Najbardziej zaskakuje mnie pozycja Śląska
Wrocław. Lider, nowy stadion, a tylko pięć płatnych transmisji. Widać, że tą klasyfikacją nie zawsze rządzi zdrowy rozsądek. Miłość telewizji do Legii jest zastanawiająca - mówił nam jesienią Dariusz Smagorowicz, główny udziałowiec niebieskich.
Plan transmisji na początek rundy rewanżowej jest jednak dla niebieskich tak korzystny, że na Cichej aż niedowierzają.
Ruch zarobi dodatkowe pieniądze za cztery pierwsze mecze: ze Śląskiem Wrocław (sobota, godz.18), Lechem
Poznań (piątek, godz. 20.30), z Jagiellonią
Białystok (niedziela, godz.17) i Zagłębiem Lubin (sobota, godz.18). - To wymarzony początek - przyznaje Smagorowicz.