Piłkarze Ruchu wykorzystują niemal każdą wolną chwilę, by porozmawiać z najbliższymi.
Telefoniczne rozmowy z Polską nie należą do tanich. Jeszcze na lotnisku jeden z operatorów sieci komórkowej przesłał piłkarzom sms-em informację, że minuta rozmowy będzie ich kosztowała 5 złotych. Można oczywiści kupić kartę SIM tureckiego operatora i obniżyć koszty, ale na takie rozwiązanie decydują się nieliczni.
Pozostaje więc internet i rozmowy za pomocą różnych urządzeń i komunikatorów. Niebiescy są jak chodzący sklep z elektroniką. - Każdy coś tam ze sobą ma.
Laptopy, iPady, iPhony,
tablety czy nawet zwykłe telefony. Ważne, że możemy porozmawiać z najbliższymi. Dwa, trzy dni odosobnienia każdy wytrzyma, ale potem jednak chce się usłyszeć głos bliskich. Zapytać, co w domu - mówi Rafał Grodzicki.
Kapitan niebieskich nie pamięta zagranicznych zgrupowań, podczas których nie korzystałby z internetu. - Aż taki stary nie jestem. Mam dopiero 28 lat - śmieje się.
Leszek Dyja, trener przygotowania fizycznego, a w przeszłości sprinter i reprezentant Polski, wspomina zgrupowania, gdy na setkę lekkoatletów
laptopy miały dwie osoby.
- A na zgrupowaniach spędzało się wtedy więcej niż pół roku - zaznacza.
Piłkarze innych drużyn, które są zakwaterowane razem z Ruchem, oczywiście także przesiadują w hotelowym lobby, gdzie zasięg internetu jest najlepszy.
Gdy jednak jednocześnie z jednym routerem chce się połączyć sto osób, to sprawa zaczyna się komplikować. - Da się porozmawiać, ale jednak czasami zrywa - wyjaśnia Arkadiusz Piech, napastnik niebieskich.
Gorzej, gdy "zrywa" dyrektorowi Ruchu Mirosławowi Mosórowi, który ma w lobby swoje przenośne biuro i w kontakcie z Polską i klubem zwyczajnie być musi.
Kto uzna, że transfer jest za wolny, a chce posłuchać polskiej mowy to pozostaje mu telewizor w hotelowym pokoju. Turcy zadbali o dwie polskie stacje: TV Polonia i muzyczną VIVE.
Korespondencja z Turcji dzięki pomocy
4energy