Wtorek zaczął się od ulewy i nieprzyjemnego wietrzyska, ale gdy po południu piłkarze wsiadali do autobusu świeciło już słońce. W czasie zgrupowania zazwyczaj jeden dzień jest poświęcony na odpoczynek i zakupy.
Ruch, który przygotowuje się do sezonu w Side już trzeci raz z rzędu, drogę do miasteczka zna na pamięć. Dotąd piłkarze pokonywali ostatni odcinek do centrum na nogach. Tym razem jednak turecki kierowca zrobił im niespodziankę.
Autobus wił się "drogą kolumnową" obok świątyni Appolona, łaźni, przez starożytną bramę do miasta, by w końcu zatrzymać się tuż obok amfiteatru, czyli najważniejszego zabytku w Side.
Szczególnie przejazd przez bramę należał do tych spektakularnych, gdyż lusterka niemal ocierały się o mury.
- Za ile się spotykamy? Wystarczą wam dwie godziny, czy może dwie i pół? - pytał trener Waldemar Fornalik. - Wystarczą dwie. Znamy tu każdy sklep - usłyszał w odpowiedzi.
Side oznacza w języku anatolijskim granat, którego owoc uchodzi za symbol szczęścia i dobrobytu. Za jedno euro można napić się soku ze świeżo wyciskanych grantów niemal na każdej ulicy miasteczka.
O tej porze roku więcej tu
sprzedawców niż turystów. Przyjazd autobusu pełnego piłkarzy podniósł kupców z miejsc. Setki lat temu mieszkańcy Side mieli swój własny język. Dziś mówią już w każdym języku świata byle tylko sprzedać swój towar. Piłkarze Ruchu kupowali przede wszystkim ubrania, ale i biżuterię czy
zegarki. - A ile ci dalej gwarancji? Siedem lat? - śmiali się wracając do hotelu.
Kupcy starają się zdobyć zaufanie na różne sposoby. Aydan,
sprzedawca dywanów, zapewniał, że jest byłym piłkarzem, który skończył karierę z powodu urazu kolana. Znał oczywiście Romana Koseckiego i Jarosława Araszkiewicza, którzy przed laty grali w tureckich klubach.
W drodze powrotnej przekonaliśmy, że na tureckich drogach wcale nie panuje taka samowolka, jakby można się spodziewać po południowcach. Autokar niebieskich został zatrzymany do kontroli. Policjant dopytywał się kierowcy czy aby na pewno przewozi zespół piłkarski, a potem sprawdził jego dokumenty i czas, jaki spędził we wtorek za kółkiem.
Korespondencja z Turcji dzięki pomocy
4energy