Sport.pl

Korespondencja z Turcji: Obrońca Ruchu rozbił głowę i nos, ale gola strzelił

tod
06.02.2012 , aktualizacja: 06.02.2012 19:53
A A A Drukuj
Trener Waldemar Fornalik i piłkarze Ruchu w Side Trener Waldemar Fornalik i piłkarze Ruchu w Side
Rzadko się zdarza, żeby niebiescy zdobyli dwie bramki, a żadne trafienie nie było autorstwa napastników.
Tak właśnie stało się w meczu z Banikiem Ostrawa.

Czesi mają bazę w Antalayi, ale na zaproszenie Ruchu przyjechali do Side.

- To tylko kilkadziesiąt kilometrów. Żaden problem - uśmiechał się Werner Liczka, menedżer zespołu, a w przeszłości m.in. trener Górnika Zabrze.

Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 17. tureckiego czasu, czyli dosyć późno. Większość drużyn skończyło już trening, gdy sędzia dał sygnał, by rozpocząć mecz.

Przez pierwsze minuty było jeszcze szaro, ale nim minął kwadrans, zapanowały ciemności. Żaby z pobliskiego grzęzawiska zaczęły rechotać, a lampy nad boiskiem rozbłysły pełną mocą.

Ruch grał dobrze. Pewnie w obronie, szybko wyprowadzał też piłkę do ataku. Grą niebieskich kierował Marcin Malinowski, który - uwaga! - założył koszulkę z numerem "10". - Ciężki numer - uśmiechał się w przerwie i szybko zdejmował koszulkę.

Ruch prowadził wtedy, po dobrze wykonanym rzucie rożnym przez Łukasza Janoszkę. Pomocnik tak podkręcił piłkę, że ta niemal wpadła do bramki. - Było takie zamieszanie, że sam nie wiem, kto ją w końcu wepchnął - mówił Janoszka.

Najdłuższą nogę miał Arkadiusz Lewiński i to jemu zapisano bramkę. Czesi wyrównali zaraz po przerwie. Chorwat Davor Kukec wykorzystał błąd defensywy i precyzyjnym strzałem przelobował Michala Peskovicia.

Bohaterem drugiej połowy był Żeljko Dokić. Serb nigdy nie odpuszcza. Potrafi w jednej akcji powalić czterech rywali. Tym razem trafił jednak na twarde kości, gdyż po jednym ze starć zszedł z boiska z przeciętą głową. Po twarzy płynęła mu strużka krwi. - Będzie zmiana? - dopytywał się sędzia. - Chcę grać! Nic mi nie jest - pokrzykiwał Serb.

Włodzimierz Duś, fizjoterapeuta Ruchu, zabandażował głowę Dokicia i ten szybko wrócił do gry. Obok boiska wciąż szyto skórę na głowie Czecha, który stanął do pojedynku z obrońcą Ruchu.

- Nic przyjemnego. Trzy razy szyto mi głowę podczas gry. Raz straciłem przytomność - komentował Paweł Abbott, który wtedy ustąpił już miejsca Andrzejowi Niedzielanowi.

Powrót do gry "Wtorka" był wydarzeniem sparingu z Banikiem. Niedzielan był nawet bliski zdobycia gola, ale zamiast przyjmować piłkę postanowił, że zmieni jej kierunek. Niestety, futbolówka przeszła obok słupka.

Od czego jest jednak Dokić, który nawet obolałą głową potrafił skierować piłkę do siatki.

Czesi polowali na Serba i w końcówce omal nie złamali mu nosa. Piłkarz Ruchu zszedł z boiska, przykładając lód do twarzy. Nie miał też satysfakcji ze zwycięstwa, gdyż chwilę po tym, gdy zdobył bramkę, rywal zdołał wyrównać.

Korespondencja z Turcji dzięki pomocy 4energy



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Ekstraklasa - tabela

lpdrużynampkt.brzrp
1Śląsk Wrocław305647-311758
2Ruch Chorzów305544-281677
3Legia Warszawa305342-171587
4Lech Poznań305242-221578
5Korona Kielce304834-291398
6Polonia Warszawa304533-3213611
7Wisła Kraków304329-2612711
8Górnik Zabrze304236-3011910
9Zagłębie Lubin304036-4211712
10Jagiellonia Białystok303935-4511613
11Widzew Łódź303925-269129
12Podbeskidzie303526-399813
13Lechia Gdańsk303121-3071013
14GKS Bełchatów303134-3671013
15ŁKS Łódź302423-535916
16Cracovia302220-4141016

  • el. LM
  • el. L. Europy
  • spadek