Niedzielan w chwili, gdy wiązał się z chorzowskim klubem nie ukrywał, że będzie potrzebował trochę czasu by dorównać kolegom, którzy mieli już w nogach obóz w Kamieniu koło Rybnika. W Turcji dwa pierwsze sparingi były piłkarz Cracovii oglądał zza linii bocznej boiska.
Banik Ostrawa okazał się pierwszym rywalem przeciwko, któremu zagrał. Niedzielan wszedł na ostatnie dwadzieścia minut.
Wcześniej razem z trenerem Waldemarem Fornalikiem jeszcze raz spojrzał na kartkę, która określała m.in. jak ma się ustawiać przy rzutach wolnych.
Niedzielan był aktywny. Szukał
gry i był bliski strzelenia bramki. Po uderzeniu Żeljko Dokicia starał się zmienić kierunek piłki, ale zabrakło mu precyzji i futbolówka minęła słupek.
- Pierwsza taka piłka w tym roku. Zabrakło spokoju. Miałem dość miejsca, żeby ją przyjąć i spokojnie ograć bramkarza. Trudno. Może następnym razem - uśmiechał się po meczu.
Niedzielan z dystansem ocenił swój pierwszy mecz po powrocie do Ruchu. - Fajnie, że mogłem zagrać chociaż te parę minut. To dopiero początek - komentował.
Niedzielan zastąpił Pawła Abbotta. Jego partnerem w ataku był w końcówce Maciej Jankowski.
- Gdy po raz pierwszy grałem w Ruchu, to się akurat minęliśmy. Maciek, jak na młody wiek, ma duże umiejętności. Dużo widzi na boisku, dobrze się ustawia. Nawet w ciągu tych kilku minut wspólnej gry zagrał kilka ciekawych piłek - chwalił młodszego kolegę Niedzielan.
Korespondencja z Turcji dzięki pomocy
4energy