Trenerzy podzielili zespół na poszczególne formacje, które miały współpracować i wykonywać schematy proponowane przez sztab szkoleniowy.
Trener Waldemar Fornalik podkreślał, że na początku zależy mu przede wszystkim na jakości wykonania ćwiczenia, ale z czasem sami zawodnicy dokładali do poszczególnych zagrań więcej siły i szybkości.
Zespół trenował też wykonywanie rzutów wolnych i rożnych. W polu karnym ostro się kotłowało, a zawodnicy się nie oszczędzali. Efekt był tak, że Rafał Grodzicki padł na ziemię i aż zawył z bólu. Kapitan niebieskich miał pecha. Ucierpiał jego palec, który kilka minut wcześniej fizjoterapeuta usztywnił mu plastrem.
Grodzicki trochę poprzeklinał, ale szybko zebrał siły i stanął na nogi. W kolejnej akcji pewnie wybił piłkę głową, co było jasnym sygnałem, że jest po problemie.
Gdy trening zbliżał się do końca. Obok boiska przemaszerowało stado baranów! Wygłodniałe zwierzaki głośno beczały, a kilka najodważniejszych podskubało nawet trawę z murawy przeciskając pyski przez ogrodzenie boiska.
Owce przemaszerowały, ale zapach po nich pozostał. - Teraz oddychamy głęboko panowie. To jest dopiero świeże powietrze - żartowali piłkarze.