- Ile jest teraz stopni w Polsce? Minus dwadzieścia? W Serbii jeszcze zimniej. Szczególnie w górach. Ciężko w to uwierzyć, gdy trenuje się w takich warunkach. To najcieplejszy dzień podczas zgrupowania. Nie wieje, świeci słońce. Warunki do treningu są idealne - ocierał pot z czoła serbski obrońca Żeljko Dokić.
- Nie ma wyjścia. Pierwszy raz podczas zgrupowania muszę zdjąć dres - żartował trener Waldemar Fornalik.
Błękitnie niebo sprawiło, że z boiska w końcu można było dojrzeć pobliski łańcuch gór Taurus. Zaśnieżone szczyty przypominają, że to jednak środek zimy.
Sobotnie zajęcia były poświęcone regeneracji i doskonaleniu techniki. - Przed drużyną jeszcze jeden trening, więc nie możemy zbyt nadwerężać sił piłkarzy - uzasadniał Tomasz Fornalik, asystent pierwszego trenera.
W czasie zajęć nowe obowiązki zyskał Andrzej Urbańczyk. Kierownik drużyny pomógł prowadzić trening bramkarzy. Dla Urbańczyka to nie nowość, w przeszłości sam stawał między słupkami. Był m.in. zawodnikiem Ruchu Radzionków.
Kamil Lech, Michal Pesković i Matko Perdijić są pojętnymi uczniami, bo gdy trenerzy zarządzili konkurs rzutów wolnych to ciężko było ich zaskoczyć. - Jeżeli w jednej serii traficie sześć razy to obejdzie się bez pompek - zwrócił się do piłkarzy trener Fornalik, ale po chwili obniżył poprzeczkę. - Dobra, pięć razy - uśmiechał się.
I to okazało się za dużo. W pierwszej serii trafili tylko Marek Szyndrowski i Łukasz Janoszka.
Andrzej Niedzielan - po nieudanym strzale - zabrał się do robienia pompek jeszcze przed końcem serii.
W kolejnej rundzie zmęczeni bramkarze byli już łatwiejszym celem. Najcelniej uderzał piłkę Marcin Malinowski. - Kto chętny na korepetycje? Biorę tylko 50 złotych za lekcję - żartował piłkarz.
Na siłę postawił Maciej Jankowski, który odpalał prawdziwe torpedy! Piłka nie dość, że cięła powietrze z olbrzymią siłą to jeszcze nabierała przed nosem bramkarza przedziwnej rotacji. - Widziałeś ją w ogóle? - pytali się Michala Peskovicia zawodnicy Ruchu, gdy ten szukał piłki za plecami.
Po powrocie do hotelu część zawodników, by dać ukojenie zmęczonym nogom, weszła na chwilę do basenu.